Znieczulenie to fanaberia

W sieci zawrzało o zzo. Jak zwykle, kiedy temat tyczy się ciężarnych lub wychowania dzieci, zdania są podzielone i oczywiście bardzo skrajne. A ja nie mogę już czytać tych wszystkich głupot!

Nowe przepisy dotyczące finansowania porodów przez NFZ regulują kwestię dodatkowo płatnego znieczulenia. Z dniem wejścia w życie przepisów zzo staje się bezpłatne dla pacjentki, a szpital rozliczy się za nie z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jest tylko jedno „ale”, która tak bardzo podzieliło internetową społeczność – to lekarz zdecyduje o konieczności podania pacjentce znieczulenia.

Lekarze, ogarnijcie się!

Długo nie trzeba było czekać na odzew środowiska medycznego, które zgodnie twierdzi, że to lekarz ma decydować, bo przecież to on prowadzi pacjentów. No bo przecież skoro nie można sobie samemu aplikować leków albo decydować o przebiegu leczenia szpitalnego, to jasne jest, że i o porodzie decyduje lekarz. A ja radzę szanownym paniom położnym, które prawią takie mądrości douczyć się i to solidnie. Poród nie jest leczeniem pacjentki, nie można go porównywać z zapaleniem płuc. Poród jest naturalnym rozwiązaniem ciąży, a personel szpitalny ma jedynie czuwać, żeby wszystko przebiegało prawidłowo.

Służba zdrowia musi w końcu przejść poważne zmiany, jeśli chodzi o podejście do kwestii porodu. To nie kobieta ma im ułatwiać zadanie leżąc na łóżku z rozłożonymi nogami i jarzeniówką nad głową. To oni mają sprawić, żeby poród był dla kobiety możliwie najpiękniejszy i bezpieczny. O moich porodach będzie osobny wpis, ale każdy z nich był zupełnie inny i śmiało mogę powiedzieć, że personel miał na to ogromny wpływ. Służba zdrowia ma towarzyszyć kobiecie w chwili witania na świecie jej dziecka, a nie medykalizować to jak się tylko da i terroryzować wystraszoną i zestresowaną kobietę.

Moje zdanie na temat znieczulenia jest proste: ono MUSI BYĆ DOSTĘPNE NA ŻYCZENIE PACJENTKI. I nawet jeśli to jest jej fanaberia (jak niektórzy twierdzą), to ona ma zdecydować czy tego potrzebuje, a nie lekarz. Skąd lekarz może wiedzieć jaki kobieta ma próg bólu? Skąd może wiedzieć czy teraz boli ją bardziej czy mniej? I błagam, bez argumentów, że lekarz chce twojego dobra, więc na pewno ci da znieczulenie jeśli go poprosisz. Niestety w mniejszości są lekarze, którzy nie traktują kobiety jak kolejnej pacjentki „do załatwienia” przed końcem zmiany i mają indywidualne podejście. Dlatego to kobieta ma mieć prawo wyboru!

ALE…

Jest tutaj jedna kluczowa sprawa, o której mało kto pamięta – psychika kobiety. Jeśli już na początku ciąży nastawiasz się na to, że dostaniesz znieczulenie i nie będzie bolało to… gratuluje, bo to tak nie działa 🙂 Po znieczuleniu też wszystko boli, chociaż trochę mniej. Nie da się urodzić bez bólu i już. Poród siłami natury boli, cięcie cesarskie boli i po porodzie też wszystko boli. I decydując się na dziecko trzeba o tym pamiętać. Ból porodowy jest naturalną i oczywistą sprawą i muszę zmartwić wszystkie panie „a może ja nie chcę, żeby bolało”, że od tego nie da się uciec.

Pierwszy poród miałam ze znieczuleniem, drugi zupełnie bez. Na marginesie, to chciałam znieczulenie i jadąc do szpitala wiedziałam, że o nie poproszę, ale wyszło inaczej. Czy była jakaś różnica? Tak. Drugi był o niebo lepszy! A to tylko dlatego, że ja była spokojna i nastawiona na to, że musi boleć i jestem gotowa to znieść i urodzić. Dodatkowo wspierał mnie mąż i położna, która naprawdę pomagała i dostosowywała się do mnie i ten poród był dla mnie niesamowity. Wszystko siedzi w naszych głowach, dlatego do posiadania dziecka należy się przygotować, także nastawić na ból porodowy. A przede wszystkim, kobieto, zaufaj sobie! To co ty czujesz w tym momencie jest najistotniejsze i to ty jesteś w tam najważniejsza (nie to, kiedy lekarz kończy zmianę).