Zawód BABCIA

Poniedziałek rano. Idę z dziećmi na nowy plac zabaw. Liczę na to, że nie będziemy zupełnie sami, dzieci będą miały się z kim bawić, a i ja porozmawiam z innymi mamami, no ewentualnie nianiami.

 

Wchodzimy na plac zabaw, okazuje się, że jest dość zatłoczony, ale o dziwo ławki są zupełnie puste. Zabawne, czyżby ktoś podrzucił dzieci i zwiał – myślę sobie. Nie. To babcie. Cała wataha babć biegających po placu zabaw, krok w krok za swoimi skarbeczkami. Oczywiście w ręku mają bułkę, parówkę lub serek i co pięć minut wciskają w usta dziecka, które nieopatrznie zapomniało je zasłonić podczas ziewania, tym samym przegrywając kolejną rozgrywkę o jedzenie.

MASAKRA!

Spójrzmy prawdzie w oczy, babcie nie powinny zajmować się wnukami na co dzień.

To nie jest wina babć, że są nadopiekuńcze. One kochają wnuki bezkrytycznie. One zrobią dla wnuków wszystko. One rozpieszczają wnuki, dokarmiają i faszerują słodyczami, kiedy rodzice nie patrzą. I tak ma być! Od tego jest babcia, od miłości na zabój i dobrej zabawy.

Winni obrazom takim, jak powyższy z placu zabaw, są rodzice, którzy nie rozumieją, że babcie nie są od wychowywania dzieci. Babcie miały swoje dzieci na wychowaniu i wystarczy. Teraz mają się dobrze bawić z najmłodszym pokoleniem.

Rozumiem, są różne sytuacje w życiu i czasem nie ma wyjścia, więc babcia zostaje na stałe z wnukiem. Jasne, wasza sprawa. Jednak, ja bym się na to nie zgodziła. I nie chodzi o to jakich moje dzieci mają dziadków, bo wierzcie mi, że są w porządku. Mamy szczęście, że potrafimy się dogadać z naszymi rodzicami, raz lepiej a raz gorzej, ale oni szanują nasze zdanie i kochają nasze dzieci. Co więcej, mamy i jednych i drugich na wyciągnięcie ręki, jedni są w tym samym mieście, a drudzy w sąsiednim. Ba, wszyscy z chęcią i na każde zawołanie mogą i chcą przyjeżdżać do dzieci i zajmować się nimi. Brzmi idealnie? Cóż, nie do końca, gdyż jest jedno ale…

Ja się na to nie godzę. Niestety, ale mam w tej kwestii bardzo konkretne zdanie.

Gdybym musiała wrócić do pracy, moje dzieci poszłyby do przedszkola i żłobka lub wynajęłabym opiekunkę. Nie myślcie, że zwariowałam, a co gorsze, pewnie nie mam na co wydawać kasy. Ja zwyczajnie nie uważam, żeby to było dla nas wszystkich dobre, przede wszystkim dlatego, że nie chcę zepsuć relacji moich dzieci z ich dziadkami. Nie oszukujmy się, rozpieszczanie czy przekarmianie to jedno, ale kiedy babcia zajmuje się dziećmi dzień w dzień to w końcu i jej puszczą nerwy. I wtedy kochana babcia zmienia się w opiekuna, który na dodatek bywa surowy, bo przecież kto na stare lata ma tyle siły i cierpliwości? Kolejnym argumentem jest to, że nasze mamy już wychowały swoje dzieci (i to nie mało), a teraz mają czas dla siebie, swoich mężów i na robienie wszystkiego tego na co mają ochotę. Zrzucanie im na głowę dzieci do opieki byłoby nie w porządku. Moim dzieciom, jak tylko zaczną myśleć o założeniu rodziny, od razu wytłumaczę, że jeśli chcą mieć dzieci, będą musiały się nimi zajmować. Nie będę tanią siłą roboczą, chcę być babcią, która ma swoje życie, a nie jest nierozłączna z dziećmi i wnukami. Taka zła ze mnie matka 😉

Babcie służące za całodobowe opiekunki to już epidemia. I o ile nic mi do cudzej decyzji, o tyle jest mi przykro, kiedy widzę babcie warczącą na wnuki w Smyku, bo nie chcą im kupić zabawki, a mamusia ciągnie się z tyłu za nimi i nie ma nic do powiedzenia. Bo jak ma mieć skoro to babcia pilnuje, wychowuje i płaci?

  • F.

    A ja bym chciała, żeby moja mama miała czas i zajęła się młodym jak wrócę na uczelnię. Zdecydowanie nie wpasowuje się ona w opisany przez ciebie obrazek. Nie każda babcia jest taka sama 😛 Ostatnie co można powiedzieć o mojej mamie to to, że jakiekolwiek dziecko zaczęłaby rozpieszczać. Ale kocha wszystkie nad życie 🙂