Zapomniałeś

Pamiętasz czas, kiedy byłeś dzieckiem? Pewnie słabo, jakieś niewyraźne wspomnienia nieśmiało wyłaniają się z codzienności. Szkoda. Zapominasz czym jest prawdziwe szczęście.

To było dzisiaj. Spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Spojrzałam na rozgrywającą sie przed moimi oczami, z pozoru zwyczajną scenkę i zaczęłam rozmyślać, a co najgorsze nie mogłam przestać. Siedziałam sobie na kanapie i przeglądałam facebooka (tak wiem, siedzenie na portalu społecznościowym nie pasuje do tej ckliwej historii). Wreszcie miałam chwilę spokoju. Karol spał grzecznie w wózku na zewnątrz, a Ola bawiła się z dziadkiem. Po chwili względnej ciszy, moje dziecko zaczęło piszczeć jak szalone i biegać wokół stołu. Zwariowała, pomyślałam, biega jak opętana, bez sensu i celu, a na dodatek się wydziera, burząc mój spokój. Przyjrzałam się tej małej wariatce i zrozumiałam!

Jest piękna pogoda, leniwe popołudnie, a mój czas wypełniają głupoty. Wszystko to, co moim zdaniem muszę nadrobić – posty na blogu, maile, zaległe artykuły, które wiszą w zakładkach czekając na wolną chwilę, żeby je wreszcie przeczytać. To są głupoty, bo zamiast siedzieć z nosem w telefonie, powinnam biegać z moją córką wokół stołu.
Jakie to wszystko proste! Jakie piękne! Ona tak zwyczajnie cieszy się z tego, że biegnie. Śmieje się w głos i macha rączkami. Tak po prostu.

 

Dzieci są takie niesamowite. Potrafią znaleźć przeogromną radość w najdrobniejszych rzeczach. Kiedy ostatnio ty tak zrobiłeś?

Nasze życie wypełnia praca, obowiązki domowe i wszystko to, co nie pozwala nam dostrzegać piękna rzeczy drobnych. Kiedy ostatnio cieszyłeś się z tego, że biegniesz? Kiedy cieszyłeś się z tego, że pada deszcz? Czy potrafisz, tak po prostu zachwycić się zachodzącym słońcem? Czy widzisz te wszystkie zamki, góry, przeszkody i magiczne pojazdy, kiedy jesteś na placu zabaw? A może widzisz jedynie zbite deski i kilka kolorowych sznurków do wspinania się po nich?
Od kiedy jestem mamą, widzę świat od nowa. Poznaję go od początku, od podstaw. Odkrywam każdą głupotę, razem z moimi dziećmi i zaczynam znów cieszyć się każdą nową umiejętnością, którą nabywają. Widzę, jak niesamowite jest to, że potrafię chodzić, mówić, a nawet skakać (ha! a moje dzieci nie!).

Każdego dnia odkrywam świat na nowo. Zaczynam ostrzegać malutkie biedronki wspinające się po trawie i czuć zapach kwiatów, które do tej pory ignorowałam. Potrafię biec bez celu, co jest ostatnio naszą ulubioną zabawą – ścigamy się z Olą, ale nie wiemy, gdzie jest meta, co jest ciekawsze od zwykłego wyścigu.

 
Moje dzieci potrzebują, żebym przeżywała z nimi na nowo to, co je otacza. Każdego kolejnego dnia muszę im to wszystko tłumaczyć – co jest trudne, bo do tej pory sama wielu rzeczy nie rozumiem. Dzieci pomagają mi rozumieć otaczający mnie świat. Moje dzieci pokazują mi jak być szczęśliwą osobą. Bo my, dorośli, myślimy, że szczęście dadzą nam pieniądze, domy, wakacje i inne głupoty. A tak naprawdę wystarczy się rozejrzeć. Wystarczy zamknąć laptopa, telefon zostawić w domu i spędzić z dzieckiem cały dzień na kompletnym odludziu. Wystarczy popatrzeć na nie i wtedy zrozumiesz jak jesteś cholernie szczęśliwy. Tak po prostu. Zwyczajnie szczęśliwy.
A jak jest z tobą? Czy nie zapomniałeś o tych wszystkich małych rzeczach, które dają ci radość? Czy przypadkiem nie popłynąłeś za bardzo w karierę i szarą codzienność? Potrafisz zachwycić się poranną rosą na trawie, śpiewem ptaków wczesnym porankiem i zapachem świeżych truskawek z targu? Jeśli nie, to zapomniałeś czym jest prawdziwe życie.