Zachciało się dzieci to stój

Sklep spożywczy, a właściwie hipermarket i oczywiście kolejka na kilometr długa. W sumie czego się mogła spodziewać idąc na zakupy w sobotę. Nie miała zbyt dużego wyboru, cały tydzień siedzi w domu z półtorarocznym maluchem, dopiero w weekend z małą może zostać tata.

Jasne, mogła iść po zakupy w niedzielę, albo wstać skoro świt i nie pchać się w największy tłum, ale kiedyś trzeba też odpocząć.

Stała tak i rozmyślała o tym wszystkim, kiedy poczuła, że robi jej się coraz bardziej słabo. Jej nogi były już spuchnięte jak dwie rozgotowane parówki, a pełen pęcherz dawał o sobie znać coraz mocniej. Przeszło jej przez myśl, żeby poprosić ludzi o wpuszczenie na początek kolejki, ale szybko się wycofała. Przecież ciąża to nie choroba. Zresztą może ktoś zobaczy, że stoi z brzuchem, przecież trudno go nie zauważyć na początku 9 miesiąca. Czemu nie wysłała męża na te przeklęte zakupy? Ach tak, uparła się, bo i tak całe dnie spędza w domu albo na spacerach i chciała koniecznie wyjść.

Minęło kolejne 10 minut, nie wytrzymała. „Przepraszam, czy mogliby mnie Państwo wpuścić przed siebie? Jestem w ciąży i słabo się czuję”. „Niestety, spieszę się”, „Ciąża to nie choroba!”, „No, ale ja też czekam tyle czasu, nie mogę Pani wpuścić”, „Trzeba było zostać w domu”. Kasjerka wbiła wzrok w ekran i bez słowa dalej kasowała kolejne produkty.

 

TO NIE BAJKA

Myślisz, że takie przypadki się nie zdarzają? Otóż, mylisz się. Powyższa historia przydarzyła mi się pół roku temu, kiedy stałam w kolejne po zakupy. Nie miałam w zwyczaju prosić się o ustąpienie miejsca czy przepuszczenia w kolejce, kiedy byłam w ciąży. Nie, nie jestem świętą krową, która czeka, aż ktoś ją zauważy i sam pięknie poprosi o podejście do kasy, chociaż uważam, że kasjer powinien wołać ciężarne, bo nie każda kobieta potrafi domagać się wpuszczenia. Ja stałam w kolejce jak wszyscy, bo czułam się dobrze i czekanie nie było dla mnie problemem. Całą drugą ciążę czułam się świetnie, więc stałam w kolejkach jak wszyscy. Ten jeden, jedyny raz, miesiąc przed porodem, poczułam się źle. I usłyszałam te idiotyczne komentarze, które niektórzy mamrotali pod nosem, nie mając odwagi powiedzieć mi tego wprost.

 

JESTEŚ Z DZIEĆMI? STÓJ GRZECZNIE

O ile w ciąży mogłam stać, o tyle z dziećmi się nie da. Serio, bardzo bym chciała, ale nie da się stać z dwójką dzieci 15 minut w kolejce. Gdybym kazała moim dzieciom wytrzymać stanie za 10 osobami do kasy, bardzo szybko znaleźlibyście w sieci artykuł o rozwydrzonych dzieciach, które rodzice biorą do sklepu, a one drą się ludziom do ucha przy kasie. Podejrzewam, że pojawiłaby się też wzmianka o rzucających się na ziemię, niewychowanych dwulatkach.

Wczoraj podeszliśmy do kasy z pierwszeństwem dla kobiet w ciąży, rodzin z dziećmi i niepełnosprawnych (dzięki Ci Ikea za te kasy i normalnej wielkości miejsca parkingowe dla rodzin). W kolejce stało około 10 osób. Podeszliśmy z czterema (!) produktami i stanęliśmy przy kasie. Pomijam fakt, że usłyszałam od przemiłej parki z pieskiem na ręku, że muszą czekać, bo się z bachorami wepchnęliśmy. Gorzej było, kiedy podeszła kobieta z dzieckiem i spytała czy może być za nami, bo jest z małym dzieckiem, bo wtedy z kolejki wyłoniła się oburzona kobieta z mówiąc, że ona już nas wpuściła i BEZ PRZESADY, nie będzie tyle czekać, niech ktoś inny ja wpuszcza.

 

SERIO?

Stoisz w kolejce pierwszeństwa dla rodzin z dziećmi i masz pretensje, że musisz ich wpuścić? Tyle artykułów powstało o roszczeniowych rodzicach których dzieci drą się, histeryzują i ogólnie są nieznośne. Tylko czemu ci sami ludzie, którzy mają pretensje, że dziecko jest nieznośne, bo coś sobie wymyśliło, nagle sami zachowują się jak dzieci? W całym sklepie jest otwartych 10 kas, a tylko jedna jest dla rodzin z dziećmi i akurat do tej musiała pójść pani, która nie planuje rodziców przepuszczać. Fuck logic.

 

Jasne, nie zawsze tak jest. Kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś uprzejmy mnie przepuścił, albo spytał czy mi pomóc, więc ludzie nie są tacy straszni. Niestety, zbyt wiele razy spotkałam się z obojętnością i zwykłym chamstwem. Zbyt wiele razy, na widok ciąży ludzie odwracali wzrok, zbyt wiele razy słyszałam idiotyczne komentarze. Ludzie ogarnijcie się! Przecież nikt wam nie robi na złość. Serio, dla waszego dobra jest to, żebym szybko wyszła ze sklepu z jęczącym niemowlakiem, który chce jeść i bardzo głośno i wyraźnie wam to pokaże.

Nie oceniam wszystkich, ale tracę wiarę w ludzi, kiedy powoli dochodzę do kasy, ciągnąc za sobą małe dzieci, a z bocznej alejki wyskakuje facet, z wypchanym po brzegi wózkiem i w ostatniej chwili wbiega przede mnie i ustawia się w kolejce.

  • justyś

    takie życie… ja teraz jestem na początku 9 miesiąca ciąży i mam niespełna 5 letnią córkę… gdy jesteśmy na zakupach to ludzie w kolejce udają, że mnie nie ma, a gdy ktoś mnie wpuścił przed siebie to zdarzyło mi się raz, ale chyba tylko z tego powodu, że on miała cały wózek, a ja tylko papier toaletowy i paczkę ziemniaków…

    • Aga

      Niestety, jakaś znieczulica panuje w stosunku do ciężarnych 🙁

  • Ja jestem teraz w drugiej ciąży i na palcach mogę policzyć ile razy w ciągu obu ciąż przepuszczono mnie w kolejce. Raz kasjerka widząc że nikt nie chce mnie przrpuścić dała mi swoje krzesło, inna otworzyła specjalnie dla mnie kase. A i tak ludzie próbowali się wepchnąć przede mnie. Zobaczenie ich min kiedy zostsli wszyscy odesłani było bezcenne. Nie wiem czy tacy są wszyscy zaganiani czy widzà tylko czubek własnego nosa