Wyprawka dla niemowlaka – GADŻETY!

Ja wiem, nasze babcie czy mamy radziły sobie świetnie bez jakichkolwiek gadżetów. Jednak czasy się nieco zmieniły, więc po co sobie utrudniać życie?


Na rynku mamy zatrzęsienie przeróżnych gadżetów dla rodziców małych dzieci. Do tego każdy produkt, posiada miliony rożnych modeli. Dajmy na to elektroniczna niania: z kamera, bez kamery, z kołysankami, z projektorem i innymi bajerami. W efekcie człowiekowi głowa puchnie na myśl o wybraniu czegokolwiek dla swojego dziecka. Do tego rozrzut w cenie jest ogromny i nie wiadomo czy brać najdroższe produkty czy te ze średniej półki cenowej, żeby potem nie żałować.

Niestety, ile mam tyle rożnych opinii i to co sprawdza się u jednej z nas, niekoniecznie może mieć zastosowanie u innej. Co nie zmienia faktu, że przed rzuceniem się w wir zakupów, zwłaszcza tych online, warto zrobić mały reaserch i podjąć decyzje dość mądrze.

Osobiście jestem przeciwniczką otaczania się bezużytecznymi gadżetami, za które płaci się krocie, a w efekcie nie spełniają żadnej świetnej funkcji. Weźmy na przykład suszarkę do butelek dla dzieci. To jest zwykła tacka i kilka wystających z niej bolców. No może i fajny gadżet, ale tak bezużyteczny że nie wiem. Butelki można suszyć na zwykłym ociekaczu, bo przecież i tak potem są wyparzane. Jest to typowy sprzęt, który nic nie wnosi a zagraca naszą przestrzeń. Dlatego akcesoria dla niemowląt wybieram mądrze.

Często spotykam się z reakcjami ludzi, którzy nie mają dzieci albo mieli je dawno temu, że po po co mi te wszystkie gadżety. Teoretycznie obeszłabym się bez nich. Przecież, po co komu nosidełko, skoro można wziąć na ręce, a cztery stówki zostają w kieszeni? Albo po co komu sterylizator do smoczka? Wystarczy zagrzać wodę w czajniku i wyparzyć. Może i tak. Ja za to bardzo twardo obstaje przy tym, że skoro można sobie codzienne czynności w jakiś sposób ułatwić, to bez wahania musisz to zrobić. Macierzyństwo i tak jest niesamowitym pochłaniaczem czasu i energii, dlatego tam gdzie się da należy je sobie upraszczać. Do tego, nie należę do kobiet, które marzą o dziecku wiszącym na mnie cały dzień, albo takich, które nie wychodzą przez pierwszy rok z domu bez dziecka, bo trzeba je karmić czy nosić. Matka też człowiek i potrzebuje czasem chwili wytchnienia i czasu wyłącznie dla siebie, z dala od mleka, kup czy bujania dziecka.

Nasze gadżety

Do tej pory sporo rzeczy przewinęło się przez nasz dom. Część z nich czeka na kolejne dziecko, bo okazały się genialne i praktyczne, jednak sporo z nich leżało w kącie bardzo długi czas, żeby potem (kiedy w końcu się zmobilizuję) znaleźć nowych właścicieli. Przy trzecim dziecku już wiem co się u nas sprawdza i rzeczywiście „ułatwia” bycie matka. I to wszystko pokaże wam niżej. Część z tych rzeczy mamy już od dawna, a niektóre kupuję dopiero teraz, bo wiem ze z nimi będzie dużo lżej funkcjonować na co dzień.

Zwróciłaś uwagę, że na początku napisałam, że jest to wyprawka dla niemowlaka? Tak, nie pomyliłam się. Te wszystkie rzeczy, które ci teraz pokażę warto kupić na samym początku macierzyństwa, ale są one w większości gadżetami, które przydadzą ci się przez pierwszy rok, a może i dłużej, dlatego nie jest to wyprawka typowo noworodkowa.

 

 

gadzety-wyprawka

 

1. bujaczek – Mamaroo

To jest mój hit. O samym bujaczku pisałam już TU. Dlatego napiszę teraz tylko, że jest niezastąpiony kiedy drętwieją ci już ręce od przytulania i noszenia malucha. Ja wiem, że wszystkie kochamy przytulać niemowlaki, ale ciężko jest to robić całą dobę (testowane!). Dzięki temu cudownemu wynalazkowi byłam w stanie normalnie funkcjonować w ciągu dnia, bez trzymania dziecka non stop na ręku. A Karolek był zachwycony i czilował w bujaczku.

 

2. Szumiący Miś WHISHBEAR

  • Kupiłam go dopiero przy Karolu i od razu go pokochałam. Potrafił uspać nie tylko kilkumiesięcznego Karola, ale tez półtoraroczną Olę. Zresztą, do dzisiaj, kiedy dzieci są bardzo pobudzone i mają wieczorem problemy z zasypianiem, włączam szumiącego misia i kładę go u nich w pokoju i… to nadal działa. Dlatego teraz nie wyobrażam sobie życia z niemowlakiem bez szumu, bo to działa cuda!

3. Laktator Medela Swing

Ten laktator miałam okazje testować w szpitalu, kiedy leżałam tydzień na oddziale, a laktacja mi jeszcze nie wygasła. Ten model okazał się cudowny i bardzo szybko pozbyłam się problemu zastoju w piersiach. Żaden inny laktator, a do tej pory miałam trzy, się do tego nie umywa. Jest szybki i bardzo skutecznie odciąga pokarm w niektórymi czasie. Więcej o nim napisze, za kilka miesięcy, kiedy będzie w użyciu u nas nieco częściej niż przez kilka dni.

 

4. Sterylizator DUCCIO

Wyparzacz do smoczków to jest jeden z bajerów, które śmiało można sobie odpuścić. Ja jednak tym razem postanowiłam w niego zainwestować, bo nie zawsze poza domem jesteśmy w stanie wyparzyć smoczek. Do tego wierz mi, ze lepiej zainwestować kilkadziesiąt złotych, niż potem słuchać wrzasków cała drogę do domu, bo smoczek upadł na ziemię, albo leczyć pleśniawki na języku dziecka, bo daliśmy mu brudny smoczek (sprawdzone).

 

5. Otulacz Woombie

Pierwszy raz będę go używać i żałuję, ze wcześniej o nim nie słyszałam. Moje dzieci bardzo często się wybudzały, zwłaszcza w ciągu dnia. Do tego miały dość silny odruch Moro, więc ich drzemki trwały na ogół około 15 minut. Teraz spróbujemy z metodą 5S dr Karpa, więc otulacz to nasz MUST HAVE.

 

6. nosidło TULA

Tula jest najlepszym nosidłem jakie jest na rynku. Przede wszystkim jest nosidłem ergonomicznym, więc dziecko jest w pozycji fizjologicznej i dzięki temu nie obciążamy jego kręgosłupa. Co najważniejsze, jest to nosidełko, które starcza na bardzo długo. Ola mieściła się w nim do około 2,5 roku, a potem dokupiliśmy takie materiałowe paski, które poszerzają nosidło i jeszcze teraz bez problemu możemy ją wziąć na plecy, kiedy nie daje rady już iść, co sprawdziło się na wakacjach.

 

7. Podgrzewacz do butelek Beaba Bib Secondes Control

Mówię ci, że to będzie mój hit! Wypatrzyłam go już dawno temu i wiedziałam, że przy trzecim dziecku na pewno będzie mój! Jest to urządzenie wielofunkcyjne, które może rozmrozić pokarm, podgrzać go do odpowiedniej temperatury, a na koniec wyparzy butelkę. Wiem doskonale ile czasu traci się na tych trzech czynnościach, kiedy dziecko ma zjeść odciągnięte mleko, a mama jest poza domem. Bez takiego gadżetu nie jest to proste i jest bardzo czasochłonne, przez co my zaczęliśmy odpuszczać odciąganie mleka i starałam się nie wychodzić na długo z domu, albo zostawiać słoiki, których moje dzieci i tak nie chciały jeść. Dlatego mądrzejsi o kolejnego potomka, tym razem mówimy stanowcze NIE niemowlęcym awanturom i kupujemy kombajn dla taty, na samotne chwile z trójka dzieci 😀

 

Te gadżety to tylko wierzchołek góry lodowej wśród rzeczy, które przy dziecku musimy mieć. I nie daj sobie mówić, że starczą ci pieluchy tetrowe i tarka do ich prania, bo wszystko jest dla ludzi, a gadżety dla młodych rodziców mają ułatwiać nam naszą monotonną codzienność. Dlatego warto w nie inwestować, ale z głową, bo nie wszystko co chcą ci wcisnąć naprawdę się przyda. Ja, po zaopatrzeniu się w te wszystkie gadżety, przy trójce dzieci, jestem gotowa na wszystko… przez pierwszy rok 🙂

  • Katarzyna Nowak

    O, może znalazłam alternatywę dla Szumisia, ten miś Whisbear jest tańszy. A w leżaczek też koniecznie muszę się zaopatrzyć! 🙂

    • Aga

      Polecam! 😀