Wojna? Jaka wojna?

Doniesienia o zbliżającej się wojnie słychać od dawna, więc nie dziwią mnie dyskusje na ten temat, które pojawiają się wśród dziennikarzy i polityków. Jednak, poczułam lekki niepokój, kiedy o wojnie zaczęli pisać blogerzy.

 

Rzadko mam czas, żeby wchodzić na wszystkie blogi, które lubię, dlatego na ogół zaglądam na dwa ulubione. Ostatnio było trochę inaczej, bo dzieci poszły grzecznie spać i od 20ej miałam wieczór dla siebie. Włączyłam telewizor, a tam krzyczą ‚Putin zniknął’, myślę sobie, że to nic nowego – ostatnio Rosja i Ukraina są tematem numer jeden w mediach (zaraz po szczepionkach i szogunie). Zaskoczyło mnie to, że kiedy wzięłam się za czytanie blogów, na kilku z nich pojawił się temat wojny – i nie były to blogi polityczne.

Kiedy PM wmawiał mi, że szykuje się wojna – śmiałam się, mówili o tym w telewizji – śmiałam się, no ale jak już piszą o tym blogerzy…. nie no, żartuję oczywiście. Ale nie zmienia to faktu, że przez napiętą sytuację zaczynam odczuwać pewien niepokój o swoją rodzinę. Co będzie jeśli wojna wybuchnie na prawdę? Cały czas się zastanawiam, co z moimi planami – na jakie zajęcia pójdą dzieci, gdzie i kiedy wybudujemy nasz dom, kiedy polecimy w naszą wymarzą podróż do Stanów. To wszystko, w obliczu wojny, straciłoby najmniejszy sens.

 

WSIĄŚĆ DO POCIĄGU, BYLE JAKIEGO

Przyznaję, trochę mnie zmartwiły wypowiedzi większości pytanych osób, że w sytuacji krytycznej, próbowaliby uciekać. Zastanawiam się, kto by nas wtedy bronił. Nasi dziadkowie/pradziadkowie walczyli za ojczyznę, walczyli po to, żebyśmy my i nasze dzieci mogli żyć w wolnym kraju. Nie byli egoistami, nie uciekali gdzie pieprz rośnie, ale stawali z bronią w ręku dla dobra przyszłych pokoleń. Nasze pokolenie planuje uciec.

Z drugiej strony, nie dziwię się. Kiedy staram się pomyśleć, jak ja bym się zachowała, to jestem pewna, że przywiązałabym męża do siebie, żeby na żadną wojnę nie poszedł i zrobiłabym wszystko, żeby zabrać dzieci jak najdalej stąd. Nigdy nie chciałabym narażać dzieci na uczestniczenie w wojnie, na patrzenie na to okrucieństwo, na morze przelanej niesprawiedliwie krwi. Ucieczka to jedyne co mi teraz przychodzi na myśl w kontekście ewentualnego zagrożenia. Czyli dzieci są moją wymówką, żeby zostawić ojczyznę? Nie, gdybym nie miała dzieci, pewnie też bym uciekła. I to wcale nie dlatego, jak sporo osób sugeruje, że w tym państwie jest źle, że mamy w dupie władze to i walczyć nam się nie chce. Problemem jest raczej to, że jesteśmy pokoleniem, któremu podoba się spokojne życie i ani myślimy go oddawać.

 

ŁAPY PRECZ OD DZIECI!

Zanim zostałam mamą, kiedy myślałam o wojnie, miałam przed oczami walczących z bronią w ręku ludzi, dorosłych ludzi. Teraz wiem, że dzieci też uczestniczą w tym wszystkim. Kiedy wyobrażam sobie te wszystkie dzieci, które zamiast biegać po placu zabaw uciekają przed ostrzałem i zamiast bawić się w piaskownicy noszą broń, robi mi się słabo i mam ochotę krzyczeć ‚nie macie prawa mieszać w to dzieci’! Ale przecież wszyscy wiemy, że tak się nie da.

Patrzę dzisiaj na moją prawie dwuletnią córkę, widzę jak przeżywa absolutnie wszystko, nawet źle założoną skarpetkę. Dla tak małego dziecka brudna ręka (którą notabene sama ubrudziła) staje się niesamowitą tragedią i widzę jak ona to przeżywa i mimo, że mnie to bawi (ok, sikam ze śmiechu!) to dla niej jest to mega poważna sprawa. I nie potrafię sobie wyobrazić tego, jak straszna musi być wojna widziana oczami dziecka. Dzisiaj po internecie krąży zdjęcie <klik> małej, syryjskiej dziewczynki, która podnosi ręce do góry, bo myśli, że obiektyw aparatu to broń. To zdjęcie ściska mnie za gardło, bo widzę na twarzy tej dziewczynki, że ona jest pogodzona z tym co ją zaraz (jej zdaniem) czeka. I zastanawiam się ile to dziecko musiało widzieć i przejść w swoim krótkim życiu. Jak bardzo musi być ona już teraz zniszczona przez tę sytuację? Moje dziecko nawet widząc karabin najpewniej nie wiedziałoby do czego to służy i z ciekawością, jak to dziecko, próbowałaby się nim pobawić i rozgryźć co to takiego. Dziewczynka ze zdjęcia doskonale wie czym jest broń i doskonale wie co ją czeka, jeśli ktoś z tej broni będzie w nią celował.

 

NIE!

Nie chcę takiej przyszłości dla moich dzieci, chcę, żeby znały wojnę jedynie z książek i filmów historycznych. Nie potrafię sobie wyobrazić tego strasznego okrucieństwa. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że prędzej czy później coś się wydarzy, sytuacja jest napięta, a konfliktów zbrojnych nie było już chyba zbyt długo.

Jakiś czas temu trafiłam na historię o rodzinie żydowskie, która ukrywała się w czyimś domu przed Niemcami. Kiedy żołnierze przeszukiwali ten dom, rodzina usiłowała nie dać się znaleźć i być bardzo cicho. Wśród nich była kobieta z niemowlakiem na ręku. Kiedy dziecko zaczęło się niecierpliwić i pojękiwać, kobieta zatkała mu usta i nos, żeby nie wydało z siebie żadnego dźwięku. Trwało to zbyt długo i niemowlę udusiło się. Ta historia jest przerażająca, ale tak sobie myślę, a co Ty byś zrobiła na miejscu tamtej kobiety, gdyby szukali cię rosyjscy żołnierze i chcieli zabić?