W to się grało – 5 najlepszych gier z początku XXI wieku

A właściwie z przełomu XX i XXI wieku.

Mamy ten przywilej żyć w czasach niesamowitego rozwoju technologii. To się dzieje na naszych oczach: pierwsze komputery stacjonarne w domach, DOS, Windows 95, a teraz: Mac, IOS… kiedy to wszystko minęło? I co będzie za kilkanaście lat? To jest niesamowicie ekscytujące, że możemy być świadkami takich zmian technologicznych, a nasze dzieci, kiedy dorosną, nie będą robiły wielkie oczy, kiedy powiemy im, że kiedyś internet łączył się pół godziny i nie dało się równocześnie korzystać z komputera i rozmawiać przez telefon. Już teraz gimbaza robi wielkie oczy, kiedy widzi jak wyglądała ta straszna pikseloza w Pegazusie.

Ostatnio furorę w sieci robi „Wiedźmin”, a ja z tej okazji postanowiłam przypomnieć sobie początki szału na punkcie komputerów. Teraz komputery są już normalnym narzędziem pracy, rozrywki i innych, za to kiedyś były szałem. Kiedyś, nawet bawienie się kalkulatorem i granie w Sapera było hitem.

Są takie gry, które wspominam z sentymentem, bo są elementem mojego dzieciństwa.

 

1. THE SIMS

Ja wiem, że dla niektórych ta gra jest nudna. Mnie wciągnęła bez reszty na długie lata, więc jeszcze na studiach grałam w The Sims 3. Z każdą kolejną częścią gra zyskiwała na grafice, dodatkach i przede wszystkim możliwości „pisania” scenariusza życia naszych Simów. Jedyną wadą tej gry jest to, że wciąga na pół dnia i nie da się grać w nią krócej. To zwyczajnie nie ma sensu. Do pierwszej części tej kultowej gry mam niesamowity sentyment, bo była to pierwsza gra, która mnie zwyczajnie zachwyciła. Zresztą, kto nie usuwał barierki w basenie niech pierwszy rzuci kamień!

 

2. KAPITAN PAZUR

Jedna z głupszych gier w jakie miałam możliwość grać. Generalnie cała gra polega na tym, że idzie sobie kotem w butach i mieczem (albo pistoletem) zabijasz wrogów i zbierasz monety. Grafika niezwykle prymitywna, ale teksty bohatera doprowadzały mnie do łez! To pewnie dlatego ją tak lubiłam.

„KANALIE!”

 

3. HOKUS POKUS RÓŻOWA PANTERA

W” Różową Panterę” mogłam grać godzinami. Jedyne, co w tej chwili na jej temat pamiętam to głos Cezarego Pazury, który towarzyszy nam przez cały czas. Nie wiem nawet o co w tej grze chodziło. Kojarzę, że kiedy blisko 15 lat temu w nią grałam wydawała mi się niesamowicie ciężka do przejścia.

 

4. GTA

Pamiętam do dzisiaj. Dostaliśmy od rodziców duże pudło, a w nim 5 gier, taki pakiet promocyjny. Jedną z nich była płyta z oznaczeniem 18+. Rodzice od razu ją schowali, w końcu najstarszy ich potomek miał wtedy niespełna 10 lat. Ale co to dla nas! Nie minęły dwa dni, a my już po cichu, w tajemnicy przed rodzicami, odpalaliśmy tę płytę. Wystarczył jeden raz i wpadłam po uszy. Jako dziecko uwielbiałam grać w GTA. Myślisz, że wykonywałam „straszliwe” misje podwyższając w ten sposób swój poziom agresji? Nic z tych rzeczy! Ja zwyczajnie… jeździłam samochodem po mieście i słuchałam radia! Serio.

 

5. NEED FOR SPEED UNDERGROUND

To była moja pierwsza gra na konsolę. Nie posiadałam Pegazusa, ani PS 1, a moją pierwszą konsolą było PS 2. No i co tu dużo mówić, ta gra była świetna. Ta fabuła, samochody, muzyka… no i ciągle wygrywałam! Fakt, że z młodszym rodzeństwem, ale i tak czułam się mistrzem wyścigów. To pewnie dlatego tak dobrze wspominam tę grę.

 

A wy jakie macie wspomnienia z początku okresu, kiedy już każdy miał w domu komputer? Jakie były wasze ulubione gry?