Te 5 rzeczy sprawi, że pokochasz sobotnie sprzątanie!

Sobota. Ogólnopolski dzień sprzątania w domach, którego wszyscy nie znoszą, a mimo to każdy to robi. Ale mam sprawdzony trik, dzięki któremu pokochasz sobotnie sprzątanie.

Sobota jest dniem, w którym na ogół nie wrzucam nic ani na bloga ani na fejsbuka, za to co jakiś czas zerknę co słychać. I wiem, że powinnam się teraz spalić ze wstydu, bo sama pisałam niedawno, że Wracam do życia, ale rozumiesz… człowiek miewa słabsze chwile ze smartfonem w łazience. I wiesz co widzę? Teksty, memy, dowcipy i anegdoty o… sprzątaniu.

Umęczona matka zasuwająca na szmacie cały dzień, ale przecież powinna się cieszyć bo w końcu MA CZAS NA SPRZĄTANIE. Bawią mnie te teksty niemożliwie, bo przede wszystkim są głupie, bo sprowadzają kobiety do roli sobotniej męczennicy. To od razu nasuwa mi pytanie, gdzie do cholery jest jej mąż i dzieci? Bo przecież nie robi tego bałaganu sama i nie bardzo chce mi się wierzyć, że każda kobieta sprząta w sobotę cały dom sama. A nawet jeśli to czemu? Czemu zasuwamy same, bez niczyjej pomocy i na dodatek poświęcamy wolną sobotę, która z góry jest przeznaczona na odpoczynek, na kolejną robotę w domu?

U mnie i u M. w domach rodzinnych też sprzątaliśmy w sobotę. I o ile ja nie bardzo za tym przepadałam, ale też nie miałam z sobotnim sprzątaniem większego problemu (w końcu było nas trochę do roboty), to mój mąż dostaje dreszczy na myśl o sobocie i ogarnięciu chałupy.

Dzisiaj jest nieco inaczej. Uwielbiam soboty, bo zanim zabiorę się za sprzątanie robię kilka rzeczy dla siebie, dzięki czemu sobotnie sprzątanie pozostaje czystą przyjemnością. Chcesz wiedzieć jak to zrobić? No to czytaj! Wstajesz z łóżka w sobotę rano i zanim w ogóle dotkniesz jakiejkolwiek szmatki czy brudnego talerza, robisz tak:

 

1. Bierzesz długą kąpiel, najlepiej z pianą, kawą i dobrą książką. Przy okazji, jak wiadomo, pora na szybkie weekendowe SPA w łazience. I koniecznie zrób sobie makijaż! Ale taki na prawdę ładny, nie zwykłe malowanie rzęs.

2. Zjedz pyszne śniadanie, najlepiej by było gdyby twój mąż ci je zrobił. Oczywiście dzieci zjadły, kiedy brałaś kąpiel, a teraz bawią się albo oglądają bajkę, żebyś mogła w spokoju delektować się sobotnim śniadaniem i drugą kawą.

3. Skoro już jesteś najedzona, ubrana i pomalowana, zabierasz męża i dzieci i wychodzicie z domu przynajmniej na dwie godziny. Możecie iść na spacer, na lody, do kina, na festyn, gdziekolwiek tylko chcecie. Aha i nie bierz ze sobą telefonu… na fejsbuku i tak nie zobaczysz nic nowego (same obrazki o sprzątaniu).

4. Po powrocie do domu zrób szybki i prosty obiad. Nie tak prosty jak chleb z masłem, ale odpuść gotowanie bigosu czy robienie pyz, zrób spaghetti albo zamówcie pizzę. A najlepszym pomysłem będzie wyjście na obiad na miasto.

5. Poświęć czas wyłącznie dzieciom. Wiem, sporo go już razem spędziliście, ale wierz mi, że warto. Usiądź z nimi na dywanie i ułóż zamek z klocków (mi się jeszcze nie udało z tym zamkiem, bo Lego to czarna magia), poczytajcie razem książki, pobawcie się ciastoliną albo pograjcie w grę.

 

Wykonane? To teraz liczymy… wstałaś o 8 rano (załóżmy, ze dzieci były łaskawe), a jeśli na każdy z powyższych 5 punktów poświęciłaś minimum półtorej godziny to mamy godzinę 15 lub 16. Serio będziesz o 16-ej brać się za sprzątanie?

Tuż przed ślubem ustaliliśmy z moim małżonkiem, że w naszym domu nie będzie sprzątania w soboty. Pewnie, wstawiamy zmywanie, coś tam odkurzymy jak trzeba czy przetrzemy, ale nie robimy większych porządków. Wszystko ogarniamy na bieżąco w tygodniu, a jeśli się nie uda… TRUDNO.

Soboty spędzamy ze sobą, a nie z mopem czy ścierą. Wychodzimy z domu i spędzamy czas bardziej aktywnie, albo jak to mawia mój mąż „marnujemy kolejną sobotę”, czyli byczymy się cały dzień. I jest super. I nikt nie umarł, a już na pewno nie z brudu, bo rozsądnie planujemy sprzątanie w inne dni. A weekend jest u nas czasem na odpoczynek, nie na zasuwanie.

  • Ja zawsze sprzątam w piątki i weekend mam wolny od ścierki 😉

    • Aga

      U nas też piątki 😀

  • Jak dobrze napisane 🙂 Już się bałam, że rzeczywiście przeczytam, że sobotnie sprzątanie jest fajne i weszłam tu z mocnym postanowieniem, że choćbyś nie wiem co napisała nie ma takiej mocy żebym pokochała sobotnie sprzątanie :D. U mnie w domu też się sprzątało w sobotę i niezbyt to lubiłam. Dlatego w swoim domu staram się ogarniać na bieżąco. Przy dwójce dzieci i dużym psie w domu wychodzi naprawdę różnie. Przed weekendem staram się ogarnąć dom w piątek, żeby wieczorem usiąść w czystym salonie z lampką wina i obejrzeć w spokoju film 🙂 Zdradzę jednak w sekrecie, że często już w połowie soboty wygląda to tak jakbym nie sprzątała od tygodnia :).

    • Aga

      Dokładnie, a najgorsze są zabawki! 5 minut po ogarnięciu ich… lądują z powrotem na podłodze o_O

  • Tez obstawiam sprzątanie przed sobota, czasem graniczy to z cudem, ale niczego tak bardzo nie lubię, jak brudna chata na koniec tygodnia 😉 Za to sobotę zaczynam dokładnie tak, jak opisalas: dluugi prysznic ze wszystkimi dodatkami, dzieci ogarnia mąż, kawę również, bywa że i obiad. Ja się wysypiam ponad miarę (wiadomo, kiedyś musze) i przez resztę dnia jestem dla niego aniołem 🙂

    • Aga

      Jak dobrze, że są mężczyźni, którzy rozumieją, że wystarczy nam odrobina relaksu i będą mieli żony idealne! 🙂