Relacje rodzeństwa, jak to mądrze rozegrać?

Każdy z nas marzy o kochających się i wpierających dzieciach, dlatego często stajemy na głowie, żeby im w tym pomóc. A co z tego wychodzi? Dwójka walczących ze sobą o wszystko egoistów…


Jeśli naprawdę zależy ci na dobrych relacjach miedzy twoimi dziećmi, a nie na tym, żeby mieć ułożone ideały rodem z reklamy, to zapamiętaj jedną, bardzo ważna rzecz… dzieci się biją i kłócą. To jest normalne i wcale nie wpływa negatywnie na jakość ich relacji. Nie da się wymagać od dzieci, żeby się nie kłóciły i nie wkurzały na siebie wzajemnie. Nikt z nas tego nie potrafi żyjąc z druga osoba 24 godziny na dobę pod jednym dachem. Spójrz na swój związek, niby jesteście dorośli i wiecie, że awantury i kłótnie to teoretycznie nic dobrego, a mimo wszystko zdarza się. I to samo robią nasze dzieci. Bo jeśli masz do kogoś jakakolwiek relacje i zależy ci na tej osobie, to sprawą naturalna jest to, że czasem będzie cię ona wkurzać do tego stopnia, że ledwo się powstrzymasz przed uduszeniem takiego delikwenta. A to, że dorośli rozwiązują konflikty w nieco bardziej cywilizowany sposób, czyli bez gryzienia, szczypania i rwania za włosy (mam nadzieję)… No cóż, każdy orze jak może.

Nie uważam, żebyśmy mieli z M. jakieś super doświadczenie w tym temacie, wszak nasze dzieci są jeszcze bardzo małe. Co nie zmienia faktu, ze trochę już tych konfliktów i szaleństw dzieci mamy za sobą, a poza tym mamy spore doświadczenie z perspektywy bycia dzieckiem, które walczy z rodzeństwem, w końcu trochę tego rodzeństwa mamy. Dzięki temu wszystkiemu dość naturalnie i z wielkim luzem podchodzimy do relacji, które budują nasze dzieci między sobą.

 

rodzenstwo_01

 

Rodzice często boja się pierwszych chwil po narodzeniu drugiego dziecka. Stąd tez na forach często padają pytania o to jak zorganizować to pierwsze spotkanie między dziećmi. Czy kupować jakiś prezent starszemu, czy ma odwiedzać młodsze rodzeństwo w szpitalu i jak ogólnie to wszystko zaplanować, żeby było jak najlepiej? Nasze doświadczenie jest takie, że pierwsze chwile nie są takie istotne jak kolejne miesiące. Dzieci, zwłaszcza te małe, często są zaskoczone nową sytuacja, nawet jeśli przez ostatnie 9 miesięcy próbowaliśmy je na to wydarzenie przygotować. Może się więc zdarzyć, tak jak było u nas, że my byliśmy podekscytowani tym ich pierwszym razem jako rodzeństwo, a Ola spojrzała do fotelika, po czym odwróciła się na pięcie i poszła się bawić. Z początku, więc w ogóle nie dotarło do niej, ze sytuacja w domu uległa zmianie. Wszystko zaczęło jej się układać w głowie trochę później, kiedy już zrozumiała, że ten mały człowiek na stałe zawitał w naszym domu.

Dzieci, zwłaszcza te pierwsze, stresuje pojawienie się kolejnego dziecka w domu, ponieważ nagle spada z piedestału, nagle mama ma też kogoś innego do karmienia, przebierania i przytulania i już nie zawsze przybiegnie na każde zawołanie. Dlatego tak bardzo ważne jest to, żeby starszego dziecka nie odtrącić, nawet nieumyślnie. Musisz mu pozwolić angażować się w sprawy związane z rodzeństwem, ale jednocześnie mieć czas wyłącznie dla niego i nadal troszczyć się o jego potrzeby. Kiedy urodził się Karol zaczęliśmy poświęcać Oli chyba jeszcze więcej uwagi niż przedtem, co poskutkowało tym, że praktycznie nigdy nie była jakoś chorobliwie zazdrosna o brata, a kiedy nieco dorósł, zaczęła go traktować jak swojego najlepszego kompana do zabaw.

 

rodzenstwo_02

 

U nas sprawdziła się jedna metoda, dzięki której nasze dzieci są ze sobą niesamowicie zżyte. Nie wtrącam się. I tyle. Póki jeszcze Karol był mały, pilnowałam tylko, żeby Ola nie postanowiła dać mu kredek do zabawy albo jej ukochanej gry Scrabble. Teraz nie angażuję się w ich zabawy czy rozmowy, nie interesuje mnie to czym się bawią i kto wziął jaką zabawkę. Większość konfliktów mają rozwiązywać między sobą. I pewnie, że czasem się szarpią za włosy, gryzą albo biją, a wtedy my spoglądamy tylko czy nie dzieje się im krzywda, a potem pomagamy im rozwiązać ten konflikt. Tłumaczymy im, że nie mogą używać wobec siebie przemocy i mają ze sobą rozmawiać, a nie się tłuc. Czy to pomaga? Z czasem coraz bardziej. Im starsi są, tym częściej próbują mówić do siebie zamiast sobie coś wyrywać i z tym uciekać.

Pewnie, że były momenty, kiedy ciągle się kłócili i awanturowali i przybiegali do nas z płaczem, a wtedy zaczynałam wątpić w te wszystkie metody i najchętniej podzieliłabym im zabawki na pół i kazała każdemu bawić się samemu swoją częścią. Tyle, że to nie ma najmniejszego sensu. Oni muszą się nauczyć w jaki sposób radzić sobie z takimi sytuacjami i jak funkcjonować z drugą osobą. Dlatego, chociaż czasem zupełnie tracę cierpliwość, to wiem, że najlepsze co mogę dzisiaj zrobić dla ich relacji jest nie wcinanie się. Bo wiem, że oni sobie poradzą i widzę to każdego dnia, kiedy przytulają się na dzień dobry, kiedy tęsknią za sobą będąc osobno i kiedy ślęczą godzinami nad klockami Lego budując największą na świecie wieżę.

A ja dzięki temu, mogę usiąść przy stole z kubkiem herbaty i nie muszę się angażować w każdą zabawę jaką wymyślą 😀