Po co dzieciom wakacje za granicą?

Często słyszę, że małych dzieci nie ma co brać na wakacje, bo i tak nic nie zobaczą, a tylko rodziców wymęczą. To mówią dorośli. A co myślą dzieci?

Powiem ci jak widzi to wszystko dziecko. Wiem o tym doskonale, bo sama od 9 roku życia latałam z rodzicami na wakacje czy ferie za granicę. I nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego, nie byliśmy nowobogacką rodziną z dwójką dzieci, która lata w tropiki, a w zimę na narty w Alpy. Byli moi rodzice i my – pięcioro małych dzieci w wieku od 1 do 9 lat. Dodaj do tego lot samolotem, transfer autobusem i dwa lub trzy pokoje hotelowe. Tak właśnie wyglądały z grubsza nasze wakacje.

Po co to wszystko?

Nas, dzieci, fascynowało praktycznie wszystko… lot samolotem, jazda autobusem, pokój w hotelu, słodkie rogaliki na śniadanie, mały basenik w hotelu i wielka, piaszczysta plaża z leżakami. To wszystko wywoływało zachwyt… na dwóch, a może trzech pierwszych wyjazdach. Potem, jak to dzieci, najchętniej siedzielibyśmy w hotelu, zajadali się w restauracji i pływali cały dzień w basenie.

Całe szczęście nasi rodzice mieli inne plany. I bardzo często burzyli nasz święty spokój. Jeździliśmy zwiedzać, wynajmowaliśmy samochód, żeby odwiedzać sąsiednie miasteczka, zatrzymywaliśmy się na dzikich plażach albo wchodziliśmy na samą górę jakiegoś zamku, kiedy terometry wskazywały rekordowe temperatury.

Jako dzieci nie cierpieliśmy tego i wiecznie jęczeliśmy. Bo po co nam to? Czemu nasi rodzice nie mogą odpoczywać jak normalni ludzie, na basenie z napojami all inclusive? Po co nam te wszystkie widoki, zwiedzania, opowieści?

I najgorsze ze wszystkiego… czemu to my mamy sami zamawiać, pytać, kupować? Pewnie, że znamy angielski ale to oni do cholery są rodzicami i powinni za nas takie rzeczy robić.

Ale wiesz, do szkoły też nie lubiłam chodzić, nie chciałam sama jeździć na rowerze ani pomagać w sprzątaniu.

Dzisiaj jestem wdzięczna

Jako dorosła kobieta doceniłam sposób podróżowania, który usilnie wszczepiali w nas rodzice. To dzięki ich uporowi musiałam przełamywać się i mówić po angielsku za granicą. Widziałam coś więcej niż sam hotel i basen. Wiem jak wygląda w wielu miejscach życie zwykłych ludzi, z dala od całej rzeszy turystów. Pokochałam zabytki ze starożytnego Egiptu i ciągle czuję żal z powodu tego, że podróże tam już nie są takie bezpieczne. Nie chcę cię zanudzać wszystkimi szczegółami, ale dzisiaj widzę jak wiele zyskałam przez regularne podróżowanie od 9 roku życia.

 

Wyjeżdżanie z dziećmi poszerza ich horyzonty.

Nie ma znaczenia czy dziecko ma 2 lata czy 17 lat. Ważne jest to, że uczysz je czegoś nowego, uczysz je tego, że życie nie kończy się na miejscu w którym mieszkasz. Pokazujesz, że są inni ludzie, z którymi można się komunikować w innym języku, którzy mają inne zwyczaje, tradycje, sposób życia. To taka nauka przez doświadczanie.

Rozumiem, że nie zawsze chcesz wyjechać z dziećmi. Ja też czasem potrzebuję resetu bez nich. Nigdy za to nie zrozumiem ludzi, którzy mówią, że się męczą z dziećmi na wakacjach. Nigdy nie zrozumiem ludzi, dla których przebywanie z dziećmi jest swego rodzaju pracą. Ja uwielbiam spędzać czas z dziećmi. Fakt, czasem padam na twarz i najchętniej bym uciekła jak najdalej od nich.

Z drugiej strony, przy rodzinie odpoczywam i nie wyobrażam sobie jakim utrapieniem byłoby moje życie, gdybym nie potrafiła odpoczywać przy dzieciach. To brzmi jak 18-letni horror 😉 Dlatego nasze dzieci zasuwają z nami na wakacje od urodzenia i mimo, że planujemy czasem wyskakiwać gdzieś bez nich, to wakacje z dziećmi są obowiązkową inwestycją w ich przyszłość.

  • Zastanawiam się jak wyglądają kilkunastodniowe wyjazdy bez dzieci… Jak nie tęsknić? Jak o nich nie myśleć? Jak zorganizować im czas, podczas gdy my zabawiamy się w najlepsze. W tej chwili to dla mnie abstrakcja 😛
    Chciałabym pokazać swoim dzieciom każdy zakątek świata…

    • Aga

      My myśleliśmy przez moment o tym, żeby polecieć bez dzieci na tydzień w tropiki, ale… nie mamy sumienia lecieć bez nich 😛

      • Ja jeszcze chyba nie jestem na to gotowa 😛