Nie rób z dziecka technologicznego analfabety!

Moi rodzice byli hardkorami jeśli chodzi o podejście do wychowania dzieci. Nie zabraniali nam oglądać telewizji, pozwalali jeść słodycze, a od komputera odganiali, kiedy pojawiały się nam wypieki na twarzy.

I jak to wpłynęło na moje dorosłe życie? Jestem uzależniona od komputera i serialu „Na Wspólnej”, jestem nieznacznie otyła, moje zęby zżera próchnica i mam duże problemy z koncentracją. Cóż, bullshit. Prawda jest taka, że żyję i mam się dobrze. Fakt, na fejsa i maila wchodzę codziennie, ale poza tym nie oglądam telewizji i nie mam żadnego problemu ze zdrowiem ani ze sobą. O otyłości porozmawiamy kiedy indziej, w miesiąc po porodzie nie porusza się takich tematów.

Jako rodzic zapewne zastanawiasz się czy pozwalać dziecku na bajki i gry czy nie. Temat jest dość trudny. Wiedz, że jeśli pozwalasz dziecku na wszystko, jak to robili moi rodzice, to idziesz w złą stronę. Jednak dzisiaj rodzice zaczynają się utwierdzać w przekonaniu, że lepiej dziecku technologię odciąć zupełnie lub dawkować w ilościach minimalnych. Niestety taka postawa krzywdzi dzieci znacznie bardziej. I o ile oglądanie bajek niekoniecznie rozwija dziecko, o tyle z komputerem to już nie jest takie proste.

Dla Ciebie technologia, internet czy smartfony były i są dodatkami do życia. Patrzysz na te nowości, gadżety i myślisz sobie „fajnie, ale po co mi to?”. Fajnie mieć MacBooka albo iPhona, ale nie oszukujmy się, przeżyjesz mając w ręku starą Nokię i zwykły, stacjonarny komputer w pokoju. Dzisiaj do pracy wystarczy Ci Office i PowerPoint. I jesteś święcie przekonany, że Twojemu dziecku w przyszłości też wystarczy. Ale czy na pewno?

Technologia rozwija się w zawrotnym tempie. Za 20 lat obsługa Office’a będzie tak samo istotna w pracy jak dzisiaj pisanie na maszynie czy umiejętność wykręcenia numeru w telefonie. I jeśli teraz powtarzasz sobie, że Twoje dziecko będzie miało czas, żeby się wszystkiego nauczyć jak dorośnie, to spójrz na ludzi, którzy dzisiaj mają lat 50+. I powiedz im, żeby założyli fanpage na fejsie, spytaj co to Instagram albo Snapchat. Pokolenie naszych rodziców patrzyło na rozwój internetu od podstaw, ale trzymali się raczej na dystans. W efekcie niejednokrotni nie potrafią zmienić czcionki w Wordzie. Czy jesteś w stanie sobie dzisiaj wyobrazić, że ktoś nie potrafi wysłać maila? Takich ludzi jest zaskakująco dużo. Czemu? Bo nie wdrożyli się w rozwój, a teraz napisanie zwykłego maila stało się bardziej skomplikowane.

Pozwól swojemu dziecku uczyć się tego co je otacza. Ty, jako rodzic masz dbać o bezpieczeństwo dziecka w sieci, o to jakie treści są odpowiednie dla jego rozwoju emocjonalnego i jak długo może korzystać z tego wszystkiego. Ale na litość boską, nie bądź przewrażliwionym rodzicem, który zafunduje swojemu dziecku kompletną nieznajomość technologii. Pozwól swojemu dziecku się rozwijać, uczyć programowania, konstruować roboty, czy uczyć szydełkowania przez youtube. Nie traktuj internetu jako odmóżdżacza dla dziecka, który ma zając je czymś, żebyś Ty mógł odpocząć. Dziecko może się wiele nauczyć, ale Twoją rolą jest, aby nim w tym wszystkim pokierować.

I w końcu, pozwól dziecku odkrywać zapał do technologii i nie pozwól na to, aby za 20 lat nie mógł znaleźć pracy, bo wszyscy będą programować strony, a on co najwyżej odpali Worda.

  • Mój mąż ma mamę, która za nic nie chciała im kupić komputer, gdy byli nastolatkami. Efekt był taki, że koledzy się z niego naśmiewali, bo nie umiał pisać na klawiaturze. Na szczęście szybko nadrobił zaległości. Jestem zwolenniczką zasady, że wszystko z umiarem 🙂

    • Aga

      Mój M. miał podobnie i do dzisiaj pomagam mu przy komputerze 😉

  • Święta prawda, wszystko jest dla ludzi tylko w rozsądnych ilościach 🙂 Technologia idzie do przodu i jakoś trzeba za nią nadążyć 🙂