Nie podróżuj jak cebulak

Jak wyglądają wakacje w wydaniu ‚typowego’ Polaka? Dwa tygodnie w Egipcie, hotel all inclusive i całe dnie spędzone nad basenem z drinkiem w ręku, no bo opaska zobowiązuje!

Za takie wczasy chyba podziękuję. Chociaż uwielbiam podróżować po świecie, poznawać nowe miejsca, zwiedzać, obserwować różnice kulturowe. Kocham to uczucie oderwania od codziennych spraw – na wyjeździe nie myślę o rachunkach, zakupach, naprawach, wydatkach i milionie innych rzeczy, które na co dzień zaprzątają mi głowę. Chyba nie ma nikogo, kto podróżować by nie lubił, o czym świadczy fakt, że co drugi polak w swoim CV umieszcza podróże w rubryce ‚zainteresowania’. Ale to bardzo dobrze. Smutne jest życie osób, które z własnego wyboru, nigdy nie wyściubiły nosa poza swoje mieszkanko.

Do tej pory udało mi się zwiedzić kilka miejsc na świecie, potem pojawiły się dzieci i podróżowanie zeszło na dalszy plan. Mając dzieci człowiek szuka zawsze „najrozsądniejszych” rozwiązań, bo przecież zamiast jechać na wakacje lepiej odłożyć pieniądze – przy dzieciach zawsze jest mnóstwo wydatków, trudniej jest podróżować samolotem – lepiej pojechać nad polskie morze, przynajmniej uda się załadować do bagażnika dwa wózki, wanienkę, nocnik, łóżeczko turystyczne i pierdyliard ubranek dla dziecka, z których połowy i tak nie założy. I to nie znaczy, że lepiej nie mieć dzieci, bo to rodzice wymyślają te pseudo zdroworozsądkowe dzielenie wydatków.

Mam dwoje dzieci, więc nikt nie musi mi mówić, że finansowo nie jest lekko z wyjazdami. Zresztą czasowo i organizacyjnie też. Jestem jednak przekonana, że dobrze jest wyjeżdżać czasem, i to właśnie razem z dziećmi. Dzieci mają możliwość poznania czegoś nowego, dzięki dzieciom możesz inaczej patrzeć na świat i poznajesz te nowe miejsca w zupełnie inny sposób, a co najważniejsze, jest to świetna okazja do spędzenia czasu razem, całą rodziną. Szczególnie polecam nie zabieranie ze sobą na wakacje laptopów, tabletów i innych sprzętów.

Skoro już wiadomo w jakim składzie, to jeszcze pozostaje kwestia tego jak podróżować? Myślisz sobie, nic prostszego, idziesz do biura podróży, wybierasz wycieczkę all inclusive na dwa tygodnie, a potem już tylko plaża i basenik hotelowy, śniadanie w formie bufetu, wieczorami drinki (a właściwie to mogą być i cały dzień) – żyć nie umierać. Oh, serio? Pojedziesz pierwszy raz w życiu (i zapewne ostatni) do jakiegoś kraju i spędzisz dwa tygodnie w hotelu nad basenem?

 

-jak było w Paryżu?

-hmmm… super, luksusowy hotel, ładny widok z balkonu, no i mówię ci, oni mają świetne drinki w barze.

-a co zobaczyłeś? Jak ta słynna katedra Notre Dame?

-aaa nie wiem. Byłem tylko na jednej wycieczce fakultatywnej w Moulin Rouge i było zajebiście. No, a po drodze zahaczyliśmy o tą wieże Eiffla, ale ja to na zakupy poszedłem, bo był czas wolny.

 

I tak to, mniej więcej, na ogół wygląda. Dlatego, jeśli nie masz przynajmniej dwójki dzieci w wieku 0-3 lat, nie jesteś schorowanym emerytem, i nie jedziesz w to samo miejsce 10 raz, to absolutnie NIC nie usprawiedliwia siedzenia na dupie w hotelu przez dwa tygodnie. Jesteś pierwszy raz w jakimś kraju? Wyjdź poza hotel, zobacz coś, zjedz tamtejsze danie, spójrz jak żyją ludzie. Najbardziej lubię zwiedzać małe miejscowości, w których nie ma w ogóle turystów. W takich miejscach można zobaczyć jak na prawdę wygląda kraj, bo to nie to samo co miejscowości turystyczne.

Żeby skorzystać z wyjazdu jak najlepiej trzymam się 4 zasad:

 

PLANUJĘ

Zanim wyjadę w nowe miejsce, staram się jak najwięcej o nim dowiedzieć. Czytam o miejscach wartych zobaczenia, o typowych potrawach, o zabytkach. Dzięki temu, już na miejscu, wiem gdzie chcę iść i co zobaczyć.

 

planowanie, notes, wakacje, geekmatka

 

ZWIEDZAM

Staram się zobaczyć większość ciekawych miejsc. Wcześniej zaplanowane zwiedzanie idzie sprawniej i nie marnuję czasu na zastanawianie się co bym chciała robić i czy coś w okolicy można by obejrzeć. Kocham zwiedzanie i nie przeszkodzą mi w tym nawet najtrudniejsze warunki, takie jak ponad 30 stopni i milion schodów, żeby dostać się do zamku.

 

IMG_0523

 

WYNAJMUJĘ SAMOCHÓD

Bardzo często hotele są albo w miejscowości turystycznej, w której nie ma nic ciekawego, albo na zadupiu, gdzie po prostu nie ma nic. Dlatego potrzebuję środka transportu. Najlepszym rozwiązaniem było, jak do tej pory, wypożyczanie samochodu na miejscu, albo pożyczanie od znajomych mieszkających za granicą. Posiadanie na miejscu samochodu do swojej dyspozycji bardzo ułatwia poruszanie się i daje zupełną niezależność. Oczywiście, są jeszcze taksówki, ale to zawsze wyjdzie drożej.

 

DSC09818

 

JEM POZA HOTELEM

Jedzenie hotelowe jest robione pod turystów i często nie ma nic wspólnego z typowymi dla danego kraju potrawami. Głównie ze względu na jedzenie lubię poszukać małych, spokojnych miejscowości, gdzie na pewno zjem to co jedzą tamtejsi ludzie. Będąc w Grecji (któryś raz z kolei) wielokrotnie jadłam pyszne potrawy i myślałam, ze już nic mnie nie zaskoczy. A wtedy popłynęliśmy na małą wysepkę Salaminę, na której nie było żadnych turystów, mieszkało tam tylko kilkaset osób i było kilka małych knajpek, a to właśnie tam zjadłam chyba najlepszą na świecie sałatkę grecką.

 

DSC09812

 

WYCIECZKI FAKULTATYWNE TO ZŁO

Takie wycieczki to największy syf, jaki wciskają ludziom biura podróży. No fajnie, że wszystko organizują oni, fajnie, że pilot mówi po polsku, no i dają prowiant, szkoda tylko, że cena jest kosmiczna. A jeśli zaplanujesz zwiedzanie przed wyjazdem, zorganizujesz sobie wszystko po swojemu i pilot będzie zbędny, no i zostanie ci w kieszeni 50$ na jakiś naprawdę dobry obiad.

 

No i przede wszystkim pamiętaj, że siedząc wyłącznie w hotelu takich widoków nie uświadczysz.

 

[metaslider id=213]