Moje dzieci to nie kundle

Idę sobie ulicą, przede mną, bardzo powoli, idzie pani, a w ręku trzyma smycz. Wychylam się, żeby zobaczyć jaki pies tak wolno chodzi, a tu niespodzianka-na smyczy przyczepionej do plecaka drepcze sobie dwulatek.

 

Ostatnio dość popularne stały się smycze dla dzieci. Do mnie to nie przemawia. Niestety, ale skojarzenie mam tylko jedno – pies na spacerze.

 

Stój!

Widziałam w parku matkę, trzymającą na smyczy swoje dziecko, która rozmawiała przez telefon. Tak, trzymała na smyczy w parku! Dziecko biegało sobie, a kiedy mamusia stwierdziła, że jest za daleko przyciągała go do siebie za tę smycz. Robiło mi się słabo za każdym razem, kiedy paniusia pociągała za sznurek i niewzruszona kontynuowała rozmowę.

Mówisz bezpieczeństwo? A co takiego strasznego jest w samym środku parku? Gdyby mamusia odłożyła na bok telefon i zaszczyciła swoje dziecko odrobiną czasu i uwagi, to nie sądzę, żeby coś złego mu się stało. Ja wiem, ten obrazek był wyjątkowo przerażający i mało kto używa plecaczków z szelkami w ten sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że używanie szelek jedynie dla swojej wygody, jest jak dawanie dziecku czekolady, oby tylko coś zjadło.

 

No przecież tak jest bezpieczniej!

Bezpieczniej też będzie, jeśli owiniesz dziecko folią bąbelkową i posadzisz w wózku, ale wydaje mi się, że nie o to chodzi. Spacery z dzieckiem najlepiej odbywać w parku, w lesie, na polu, na placu zabaw i w innych miejscach, w których dziecko będzie miało swobodę, będzie mogło się pobawić i pobiegać bez ryzyka wpadnięcia pod samochód.

A co z ulica i chodnikiem? Wystarczy podać dziecku swoją rękę. Na początku nie będzie zadowolone, bo kiedy dziecko nauczy się w końcu chodzić i poczuje zew wolności, chce wszystko „siamo”. Trudno. Trochę pokrzyczy i nauczy się, że po chodniku chodzimy z mama za rękę. Sprawa staje się odrobinę bardziej skomplikowana, kiedy poza zbuntowanym dwulatkiem prowadzimy gondole z niemowlakiem, ale wierz mi, ze jeśli mi się to udało, a należę do osób szybko tracących cierpliwość w takich sytuacjach, to Ty na pewno też dasz radę!

 

Tu chodzi o zasady

Cenisz sobie wygodę i myślisz, ze takie szelki czy smycz będą dużym ułatwieniem? Na pewno tak. Ale chodzi o pewne zasady. Już dziś coraz więcej ludzi traktuje swoje psy jak pełnoprawnych członków rodziny, noszą je na rękach i zabierają do restauracji. I dobrze, tylko dlaczego nie traktują już tak dzieci? Nasze dzieci to mali ludzie, którzy chcą, tak jak my, cieszyć się spacerem, czuć wolność i swobodę, a nie ciągnąca je za kawałek sznurka mamę, bo poszło w złą stronę. I dziecko musi nauczyć się zasad i reguł panujących wokół nich. To my mamy być ich przewodnikami i pokazywać im jak mają funkcjonować, to my mamy je nauczyć, że na ulicę nie należy wbiegać. To wymaga pracy i wysiłku, ale chyba o to chodzi w tym całym rodzicielstwie, nie o pójście na łatwiznę.

Chcę, żeby moje dzieci czuły pełną swobodę, a jednocześnie uczyły się odpowiedzialności i panujących zasad, a jedną z nich jest chodzenie za rękę przy ulicy. I pomimo mega wygody, jaką są szelki, która niewątpliwie pomaga w ogarnięciu dziecka na spacerze, to nie potrafię przekonać się do czegoś, co wygląda jak smycz dla dziecka.

W dzisiejszym świecie rezygnuje się z używania smyczy dla psów, które dumnie kroczą obok właścicieli, którzy je tego nauczyli. Na smyczy trzyma się kundle w budach na wsi. Nie dzieci.

 

smycz02

 

smycz03

 

smycz04

 

źródło zdjęć: wiocha.pl / jeja.pl