Mamaroo, mój najlepszy przyjaciel po porodzie

Każda z nas chce być idealną matką, oczywiście głównie na początku. Chcemy już od pierwszych godzin po porodzie nosić, tulić i kołysać nasze dziecko w ramionach, wstawać na każde zawołanie, sprawdzać czy nic złego mu się nie dzieje…

To tyle w teorii, bo jeśli już choć raz rodziłaś, to wiesz co to połóg, a jeśli dopiero czekasz na swoje maleństwo, to pozwól, że ci wytłumaczę.

Każda z nas inaczej przechodzi te 6 tygodni kiedy to organizm wraca do normy po ciąży i porodzie. Ba, połóg po pierwszej i po drugiej ciąży to były dwie różne historie. Ale jedno jest pewne, pierwsze dni po porodzie MUSISZ odpocząć, leżeć i dojść do siebie. A jeśli dobrze się czujesz? Świetnie, również polecam dużo odpoczynku, po pierwsze dlatego że twoje narządy rodne wracają do normy i to ważne żeby jednak wróciły na swoje miejsce, a po drugie należy ci się po tym jak się namęczyłaś wydając na świat dziecko.

I nawet jeśli masz do pomocy męża, który wziął urlop i ci pomaga, to wierz mi, czasami i on sam wszystkiego nie ogarnie. A niektóre dzieci potrafią być baaardzo wymagające już od samego początku. Moja ukochana córka, teraz spokojny aniołek, na początku była straszliwym krzykaczem i płakała już na sam widok łóżeczka albo wózka. Co mogłam zrobić kiedy zostałyśmy same? Nosiłam ją, całymi dniami była u mnie na rękach. Udawało mi się ją odłożyć na noc, do pierwszego karmienia, ale to i tak było około 10 godzin dziennie siedzenia na kanapie, bez ruchu, z dzieckiem na ręku. Fakt, w tamtym czasie przeczytałam całą masę książek, ale nic poza tym nie udawało mi się zrobić. Dlatego przy Karolu byłam pewna, że sama potrafię go nauczyć innego funkcjonowania i tak też zrobię. Jak się pewnie domyślasz, ja myślałam swoje, a on swoje, więc w efekcie znowu zanosiło się na trzymiesięczny kurs siedzenia nieruchomo, żeby nie obudzić dziecka.

I wtedy z pomocą ruszyli dziadkowie, a bujaczek Mamaroo wylądował w naszym salonie. Więcej o tej historii i o bujaczku pisałam TUTAJDzisiaj pokaże ci mój pierwszy filmik z Mamaroo w roli głównej i konkretniej napiszę dlaczego warto go mieć.

Użyteczność

Mamaroo ma pięć różnych sposobów bujania dziecka. Może imitować: jazdę samochodem, bujanie na oceanie, skakanie kangura i dwa rodzaje bujania na boki. A właściwie „imitować”, bo jak dla mnie ruchy które wykonuje, mają niewiele wspólnego z podróżowaniem na czterech kółkach czy skokami torbacza. Zresztą obok każdego trybu pokazane są strzałki, które dokładnie określają jak nasze dziecko będzie kołysane.

b_003

Ważna jest też prędkość bujania, którą bez problemu możemy regulować. Nasze dziecko może powoli kołysać się niczym w hamaku w letnie popołudnie, albo bujać się jak mały jacht na oceanie. U nas zdecydowanie królowała druga opcja i mogę cię zapewnić, że nie jest to aż tak szybko, więc nie musisz się bać o to że dziecko wypadnie czy będzie miało nudności jak po rejsie. Myślę, że podobnie szybko kołysało się w twoim brzuchu podczas szybkiego chodu.

Dodatkowo można ustawić jeden z kilku rodzajów białego szumu. Nam najbardziej pasował szum, który słyszymy podczas lotu samolotem. Ciekawe tylko, że prawdziwy lot nie był tak skuteczny, podczas gdy bujak „szumiał” bardzo skutecznie. W zestawie jest też kabel, i jeśli twoje dziecko nie przepada za szumem, możesz śmiało podłączyć swój telefon i włączyć kołysankę albo ulubioną piosenkę dziecka. Trochę nie podobała mi się regulacja głośności, bo o ile szum ustawiony automatycznie przez producenta słychać dobrze, o tyle już muzyka z telefonu była odtwarzana bardzo cicho.

Mamaroo jest zasilany prądem, czyli musimy go podłączyć do gniazdka. Przed zakupem warto zastanowić się gdzie będzie stał, ponieważ kabel jest krótki a przedłużacz to nie zawsze dobre i wygodne rozwiązanie.

b_005

Wygoda

Mamaroo jest bardzo wygodne dla dziecka, a potwierdza to krzykacz Karol, który nagle zaczął miewać drzemki. Dzięki temu że buja, a dodatkowo włączałam szum, mały czuł się jak w brzuchu. Było mu miło, ciepło i czuł się bezpiecznie, a ja mogłam w spokoju poleżeć i odpoczywać w trakcie drzemki Oli. Skończyło się też ciągłe zamawianie pizzy na obiad (no prawie), bo miałam wolne ręce bez krzyczącego dziecka. Ja wiem, że jeśli pierwszy poród przed tobą, to masz mnie za straszną matkę, która zamiast nosić dziecko i dawać mu poczucie bliskości, wrzucała je do bujaczka. Cóż, uwierz mi, po porodzie zmienisz zdanie. Zresztą dzieci bardzo szybko uodparniają się na nasze „sztuczki”, więc po jakimś czasie bujaczek staje wyłącznie miejscem do zabawy lub chwili odpoczynku, a dziecko i tak będzie się domagać noszenia na rękach. Dlatego niech cię nie męczą wyrzuty sumienia, że twoje trzymiesięczne dziecko uwielbia spędzać czas w bujaczku, a ty, zła i wyrodna matko poświęcasz czas sobie… nic nie trwa wiecznie, niestety.

Do wygód związanych z posiadaniem tego sprzętu mogę zaliczyć też niesamowitą łatwość w utrzymaniu go w czystości. Całe siedzisko w którym leży dziecko jest przypięte na suwak i można je bardzo łatwo odpiąć i wyprać w pralce.

b_007

Wiek i waga dziecka

Jak podaje producent, Mamaroo możemy używać od urodzenia do 9 kilo lub do momentu kiedy dziecko zacznie siadać. Dla noworodka musimy kupić oddzielnie specjalną wkładkę, a jeśli jej nie mamy, nasze dziecko możemy włożyć i zacząć bujać dopiero kiedy zacznie trzymać sztywno główkę. Okres używania bujaczka jest dość krótki, ale musisz pamiętać, że każde dziecko rośnie w innym tempie. 9 kilo to waga, którą nasza córka osiągnęła mając rok.

b_008

Inna rzecz to ograniczenie wobec dzieci siedzących, moim zdaniem, to polisa dla producenta na wypadek procesu sądowego. U nas Karol korzystał z Mamaroo długo po tym jak zaczął siedzieć, ale pod naszym nadzorem. Bujaczek ma pasy bezpieczeństwa, a do tego oparcie regulowane w ten sposób, że bez problemu dopasujesz go do starszego dziecka. Zresztą spójrz sama na te zdjęcia, Ola bawiła się w nim mając 14 miesięcy i ważąc ponad 9 kg. Tak więc bez paniki, zdrowy rozsądek i oczy dookoła głowy wystarczą w zupełności.

Cena

od 1330 złotych

Cena Mamaroo nie należy do najniższych, ale jak na możliwości i opcje które nam daje, do zniesienia. Minusem jest stosunek ceny do krótkiego czasu używania bujaczka. Dlatego jak dla mnie, to średnia cena.

Dodatkowo, jeśli chcesz używać bujaczka od urodzenia, a wtedy jest najbardziej przydatny, trzeba doliczyć koszt wkładki dla noworodka – cena od 195 złotych.

 

ZALETY

  • -> 5 trybów bujania i regulacja ich prędkości
  • -> biały szum z regulacją głośności
  • -> możliwość podłączenia telefonu z własną muzyką
  • -> łatwe do zdjęcia i wyprania obicie
  • -> regulacja pochylenia oparcia

WADY

    • -> krótki kabel zasilający
    • -> cichy dźwięk z głośników przy podłączeniu telefonu
    • -> cena