Lot samolotem z dziećmi

Sprawa jest teoretycznie bardzo prosta, jedziecie na lotnisko, odprawiacie się i jedyne z czym musicie się zmierzyć to nuda na pokładzie. Też tak na początku myślałam, ale rzeczywistość mnie zaskoczyła.

Za sobą mamy drugi lot samolotem z dwójką dzieci i szczerze mogę ci napisać, że nawet jeśli milion razy w roku latasz samolotem, to i tak podróż z dzieckiem cię zaskoczy. Do takiej podróży musisz się przygotować, a ja powiem ci co może cię spotkać. Przed pierwszym lotem z dziećmi przeczytałam z grubsza tyle, że nie jest tak źle, że grunt to organizacja i oby jakoś wytrzymać te kilka godzin w powietrzu. Okazało się, że to kompletna nieprawda, bo sam czas spędzony na lotnisku może się tak skomplikować i dać ci w kość, że na pokładzie samolotu już padasz ze zmęczenia, uspokajasz zestresowane odprawą dzieci i jedyne o czym w tym momencie marzysz to skok ze spadochronem.

Uwierzyłam, że latanie z dziećmi jest miłe, przyjemne i proste. To nie jest prawda. Na pewno nie za pierwszym razem, bo kolejne razy są rzeczywiście sporo prostsze. Za to nasz pierwszy lot dał nam tak w kość, że w tym roku mieliśmy jechać w podróż samochodem… ale trzecia ciąża nieco pokrzyżowała nasze plany i spędzenie dwóch dni w samochodzie nie bardzo mi się uśmiechało.

Nie będę cię już straszyć, napiszę ci tylko na co musisz się przygotować, żeby nie popełnić błędów, które robi chyba każdy przy pierwszej próbie podróżowania z dziećmi drogą powietrzną.

1. Nie nastawiaj się na to, że będzie łatwo

Mój podstawowy błąd. Ubzdurałam sobie, że będzie lekko i potem każdy jęk dzieci odbierałam jako porażkę i z każdą minutą byłam coraz bardziej wściekła. Za to nie popadaj w skrajność, bo latanie z dziećmi nie jest takie straszne. Zwyczajnie przygotuj się na to, że dziecko może marudzić, może się znudzić albo przestraszyć i musisz być na to gotowa, przede wszystkim psychicznie!

2. Minimalizm

Nie bierz miliona rzeczy. Wodę możesz kupić na lotnisku, a słoiczek wystarczy jeden. Obładowanie się milionem rzeczy sprawi, że zamęczysz się na śmierć, ciężko ci będzie pilnować dzieci, a i tak większości z nich nie użyjesz. Na pokładzie tak na prawdę przydadzą się pieluszki, mokre chusteczki, pielucha tetrowa, kocyk, picie, słoik albo chrupki i jakieś książeczki lub kolorowanki, cokolwiek co zajmie czas dziecka.

3. Lekki wózek albo nosidło

Największym błędem w zeszłym roku było to, że nasza Tula została w domu. Nosidełko jest najlepsze i najwygodniejsze na lotnisku. Możesz wziąć wózek, ale najlepsza będzie lekka parasolka, którą oddasz przy wejściu do samolotu. Lecąc pierwszy raz wzięliśmy naszego podwójnego Bugaboo i najpierw dzieci nie bardzo chciały w nim w ogóle siedzieć, a potem męczyliśmy się dłuższą chwilę z pakowaniem go do torby podróżnej i taszczeniem do wejścia na pokład. Im lżej tym lepiej.

4. Toaleta

Przed wejściem na pokład wysadź dzieci w łazience i zmień im pampersy. Na pokładzie niby też jest taka możliwość, ale jest to bardziej uciążliwe, a starsze dzieci mogą się bać załatwiania w samolocie i wtedy jest mały problem.

5. Czas goni nas

Niby trzeba być 2 godziny przed odlotem i wydaje się, że to maaaasa czasu. W efekcie to bardzo mało, a ty możesz się spóźnić na samolot, tak jak my to zrobiliśmy. Czeka cię odprawa, prześwietlenie bagażu, przejście do wyjścia do samolotu, po drodze toaleta, może jakieś jedzenie dla dzieci, a na pokład wpuszczają pół godziny przed odlotem, więc czasu zostaje bardzo mało. Zwłaszcza, że z dziećmi wszystko robimy dwa razy wolniej.

6. Tłumacz wszystko dzieciom

Przed wakacjami dużo rozmawiałam z dwuletnią Olą na temat lotniska, lotu i samolotu. Na miejscu już byłam zbyt zaaferowana wszystkim i nie mówiłam jej co nas teraz czeka (nadanie bagażu, odprawa, wejście do samolotu itp). Ona była przez to nieco zagubiona i wystraszona, bo nie wiedziała za bardzo co się dzieje. Na dodatek podczas prześwietlania bagażu podręcznego strażnicy kazali jej samej przejść przez bramki i to pierwszej, więc wywołali niemałą histerię u naszej córki. Tym razem jestem mądrzejsza i z przejęciem opowiadam im o każdym sklepie, bramce i skrzydle samolotu.

 

 

Pierwszy raz leciałam z dziećmi na pewniaka, bo przecież wszystko wiedziałam, w końcu sama miliony razy latałam samolotem. Okazało się, że latanie z dziećmi jest trochę trudniejsze i musimy nieco pokombinować, żeby wszystko poszło gładko. Kolejny lot był już sporo łatwiejszy i myślę, że jak dzieci jeszcze trochę podrosną to podróżowanie z nimi samolotem będzie czystą przyjemnością, bo idzie im coraz lepiej.

I pamiętaj! Ucz się na cudzych błędach. W pierwszej podróży zupełnie nie patrzyliśmy na zegarek i myśleliśmy, że mamy mnóstwo wolnego czasu, więc na spokojnie poszliśmy z dziećmi do łazienki, złożyliśmy wózek i powoli, spacerkiem udaliśmy się do naszego wyjścia. Dopiero po naburmuszonej minie pani, która miała nas odprawić zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak… okazało się, że samolot miał lecieć 5 minut temu, wszyscy na nas czekają i już mieli wypakowywać nasz bagaż z samolotu… Nawet nie będę pisać jakimi minami powitali nas wszyscy na pokładzie, a reszta lotu przebiegła w dość napiętej atmosferze 😀

A ty masz za sobą jakieś wpadki na lotnisku? Umieram z ciekawości 🙂

  • I teoretycznie i praktycznie to jeszcze przed nami 🙂 Jeszcze przede mną bo (O ZGROZO!) nikt z naszej rodziny w samolot się jeszcze nie wepchnął

    • Aga

      Ja co roku właściwie latam, chociaż mój mąż leciał dopiero dwa razy: w podróż poślubną i rok temu na wakacje z nami 🙂

      • Nadrobi 🙂 oj jestem pewna, że Ty o to zadbasz