Likwidacja gimnazjów? Mam dość…

Nowa reforma przewróci do góry nogami dotychczasowy system edukacji i to jest pewne. Od kilku dni, na fejsbuku zalewa mnie fala opinii i lęku rodziców, którzy boją się kolejnych zmian. I wiecie, co? Ja mam dość…

Czytam i czytam te wszystkie czarne wizje na temat tego, co będzie z naszymi dziećmi. Pójdą takie małe biedactwa do jednego budynku z tymi dryblasami, gimnazjalistami i nie wyjdą z kąta całą przerwę, a i cukierki im pewnie ukradną! I w ogóle, co to za pomysł? 8 lat podstawówki i jeszcze 4 liceum? No bez przesady! Kto by siedział tyle lat w szkole, przecież marnują naszym dzieciom najpiękniejsze lata ich młodości!

Mam dość. Mam dość ludzi, którzy nawet nie pofatygują się, żeby przeczytać głupią prezentację, na której jest wszystko w punktach napisane, ale się mądrzą. No bo przecież, skoro Krysia w warzywniaku powiedziała, że będzie gorzej… Zaraza naszych czasów. Nie dowiem się u źródła jaka jest prawda, ale powtórzę dziesięć plotek, bo „na fejsie piszo”. Seems legit. Ale jeśli przepadkiem nie należysz do osób, które lubią wierzyć wszystkim Krysiom na słowo, to tutaj mam dla ciebie SLAJDYw których znajdziesz wszystkie informacje z pierwszej ręki.

To skoro już wiesz o co w tym wszystkim chodzi, to teraz powiem ci, co jest dobrego, a co mnie martwi w zaproponowanych przez MEN zmianach.

O ile uda im się te zmiany wprowadzić w życie, to bez wątpienia część z nich, takich jak zwiększenie ilości godzin historii, podniosą jakość wiedzy naszych dzieci. Bardzo podoba mi się pomysł zmiany nauczania zintegrowanego, czyli tego przedmiotu o wszystkim i o niczym w I-III, na nauczanie przedmiotowe. Mieszanie dziecku wszystkiego na raz w głowie nie prowadzi do niczego dobrego. Może niektórzy tak lubią, ale ja osobiście uwielbiam mieć wszystko uporządkowane i poukładane i chyba każdemu łatwiej jest się tak uczyć. A skoro już przy mieszaniu jesteśmy, to jako osoba ucząca angielskiego, mam ogromną nadzieję, że do skutku dojdzie ich pomysł z tym, żeby naukę języka kontynuować, a nie co 3 lata zaczynać od nowa, a niestety tak to teraz w szkole wygląda. To samo robimy z 4 klasą, co później zaczynamy od nowa w gimnazjum, a potem w liceum, z nieco trudniejszym słownictwem, co nie zmienia faktu, że angielskiego w państwowej szkole dzieci uczą się 3 lata. A przez kolejne 9 zaczynają wałkować wszystko od nowa. Uporządkowanie ma się też wiązać z nauką trzech przedmiotów, polski, historia i wos i ma zachodzić między nimi korelacja przedmiotowa. Co to w praktyce oznacza? To nic innego, jak uczenie się o tym samym okresie na tych trzech przedmiotach, żeby dzieci miały w głowie pewien ład, czyli na historii mamy lekcje o starożytnej Grecji, więc na polskim omawiamy mitologię, a na wosie uczymy się o ustroju politycznym w starożytnej Grecji i od razu wszystko samo wpada do głowy. Mam nadzieję, że to wypali, bo do tej pory te trzy przedmioty szły sobie zupełnie innym programem.

W prezentacji MEN znalazłam dwa punkty, które bardzo mnie cieszą, ale jednocześnie martwią. Po pierwsze wprowadzenie nauki programowania w szkołach plus szerokopasmowy internet w każdej z nich. Myślę, że to pierwszy, od bardzo dawna, przejaw tego, że szkoła nie zostaje w tyle i chce kształcić dzieci adekwatnie do czasów, w których się znajdujemy. Martwi mnie tylko to, żeby nie okazało się, że programowania będą uczyć obecni nauczyciele informatyki, którzy pokazują dzieciom jak założyć mejla. Informatyka, która teraz jest w szkole, jest porażką, a nauczyciele tego przedmiotu ze swoją wiedzą zostali w latach 90-tych. Dlatego jak dla mnie, super koncepcja, ale najpierw proponuję bardzo dobrze wyszkolić kadrę (i to najlepiej nie tych z 40-letnim stażem pracy), bo inaczej lekcje programowania okażą się klapą.

Bardzo fajnie zapowiada się też propozycja modyfikacji matury pisemnej, tak, żeby było znacznie więcej pytań otwartych, które pozwolą uczniom na własną kreatywność i wyrażenie swojego zdania. No i super, tylko jak to ocenią? Będzie klucz? Bo jeśli tak, to mija się zupełnie z celem, bo i tak trzeba będzie, jak do tej pory „trafić w klucz”. Myślę, że w szkole powinno być jak najmniej zadań zamkniętych i klucza, bo szkoła powinna uczyć przede wszystkim myślenia, a nie wykucia się na pamięć. Ale do takiego scenariusza jeszcze długa droga przed nami.

W jednym z wcześniejszych postów (Oni do reszty zwariowali!pisałam już co myślę o likwidacji gimnazjów i swoje zdanie podtrzymuję. Im mniej durnych egzaminów, mieszania klas, zmian nauczycieli i przede wszystkim uczenia się „pod klucz”, tym lepiej dla moich dzieci. Cała oświata potrzebuje bardzo dużych zmian i MEN powoli próbuje to realizować. Niektórzy nauczyciele zawsze będą na nie, bo myślą o swoich etatach, a tu przecież chodzi o nasze dzieci. Dlatego, o ile propozycje zmian wypalą, to są one bardzo fajnie przemyślane, więc myśl przede wszystkim o wykształceniu swojego dziecka, bo to czy nauczyciele stracą pracę, albo skąd na to kasa, to są dla mnie, jako rodzica, sprawy bardzo drugorzędne.