Jestem w ciąży. Nie mów mi tego!

Ciąża to cudowny stan, który zmienia twoje życie o 180 stopni. No właśnie… twoje życie. A nie wiedzieć czemu zawsze znajdzie się spora grupa ludzi, która rości sobie prawa do przeżywania tego stanu razem z tobą.

 

Teoretycznie ciąża jest czymś intymnym. Czymś, co dzieje się w tobie, w twoim ciele. Masz w sobie dziecko, które jest twoje i twojego męża. Pewnie, nie ukryjesz tego przed całym światem i pewnie chcesz, żeby inni cieszyli się waszym szczęściem. I pewnie tak będzie, dziadkowie oszaleją z radości, znajomi będą gratulować i martwić się tym jak przechodzisz ciążę, a obcy ludzie na ulicy będą uśmiechać się na twój widok.

W praktyce zawsze znajdzie się spora grupa osób, która uzna twoją ciążę jako dobro wspólne. I jeszcze pal licho jeśli tę grupę tworzą bliskie ci osoby, babcie, ciocie, koleżanki. To wszystkie jesteśmy w stanie jeszcze jakoś przełknąć, bo co tego, że babcia mówi ci co masz jeść, kiedy leżeć i jak często możesz wychodzić z domu? Przecież ona się tylko martwi i chce dla ciebie jak najlepiej. Najgorzej, że często przypadkowo spotkana pani w aptece zrobi ci wykład na temat tego, że w ciąży to się nie zakłada butów na obcasie. I ty biedna, stoisz w tej kolejce po kolejną porcję witamin i słuchasz jacy to ci ludzie teraz nieodpowiedzialni… A wszystko dlatego, że wpadłaś po drodze na rodzinną imprezę i niechcący pokazałaś się ludziom, a na dodatek w czymś innymi niż wyciągnięta koszulka i dres. Wstydź się!

I pewnie, możesz takiej pani odpowiedzieć jakąś ciętą ripostą na jej czepialstwo, za to akurat tym razem (zresztą jak zawsze w takiej chwili) nic mądrego nie przychodzi ci do głowy. w efekcie kwitujesz głupi komentarz jeszcze głupszym uśmiechem, kupujesz po co przyszłaś i wychodzisz czym prędzej z tej przeklętej apteki.

 

Niestety, są takie teksty, których ŻADNA Z NAS nie chciałaby słuchać w ciąży. A jednak ich słuchamy, zarówno od rodziny jak i od przypadkowych osób. A co najgorsze, nigdy nie wiadomo co na takie głupoty odpowiedzieć. Zresztą, nawet jeśli ułożysz sobie jakąś ripostę w głowie, to zapominasz o niej momentalnie… przecież wiesz, że w ciąży szwankuje pamięć, prawda? W tej sytuacji chyba najlepszym wyjściem jest przygotowanie sobie inteligentnych odpowiedzi zawczasu i sypanie nimi na zawołanie, kiedy ktoś uraczy nas jednym z mniej przyjemnych tekstów.

No właśnie, jakie teksty cię najbardziej wkurzają? Z racji tego, że właśnie powoli, nawet bardzo powoli, dobijam do mety swojej trzeciej ciąży, to zdążyłam się nasłuchać wielu irytujących tekstów od innych ludzi. I przedstawiam ci moje TOP 5 najbardziej wkurzających tekstów, które może usłyszeć ciężarna.

 

1. Jak się czujesz?

Dżizas… słyszymy to pytanie jakieś milion razy dziennie. I wierz mi, że na to pytanie istnieją tylko dwie odpowiedzi: dobrze (i na tym skończymy tamat) lub źle (po czym usłyszysz falę narzekań na to jak jest ciężko, duszno i wszystko mi puchnie).

 

2. Mogę dotknąć brzuch?

Miło, że pytasz… a ja mogę twój? Ok, może niektóre z was nie mają z tym problemu. Dla mnie ciąża jest sprawą dość intymną, tak samo jak dotykanie mojego brzucha. I nie ma znaczenia czy jestem aktualnie w ciąży czy nie. Chcesz głaskać mój brzuch to daj i też pogłaskać swój… chociaż generalnie nie sądzę, że to najlepszy pomysł na zacieśnianie więzów między nami.

3. Nie możesz!

Kiedy zajdziesz w ciążę nagle każdy okazuje się ekspertem w zakresie położnictwa, dietetyki i fizjoterapii. Tego nie możesz pić, tamtego jeść, a w ogóle to nie powinnaś podnosić rzeczy cięższych niż 2-3 kilo. Tiaaa… powiedz to moim 15- kilogramowym dzieciom.

4. Trochę się pani najadła tego ciasta w święta, co?

To tekst, który usłyszałam od swojej ginekolog, która prowadziła moją pierwszą ciążę. Powiedziała to tuż po zważeniu mnie, na wizycie kontrolnej po Wielkanocy. Kiedy jesteś osobą, która ma nadwagę, nikt nie waży się tego skomentować. Wystarczy, że jesteś w ciąży i nagle wszyscy z pobłażliwym uśmieszkiem komentują twój przyrost wagi lub sugerują, że czas zacząć uważać na to ile jesz, bo cię na dwóch łóżkach porodowych nie zmieszczą.

5. Ale masz duży brzuch! To już niedługo rodzisz?

Jeśli niedługo oznacza „za 4 miesiące” to tak. Ten tekst jest najgłupszy i najbardziej wkurzający ze wszystkich. Bo o ile mamy, powiedzmy, wpływ na to ile jemy i ile przytyjemy w czasie ciąży, o tyle rozmiar brzucha jest już czymś co wymyka się zupełnie spod kontroli. Wierz mi, też chciałabym mieć mały brzuszek jak wszystkie ciężarne gwiazdy, a po porodzie być płaska jak deska. Z tym, że to nie zależy ode mnie. W sumie, patrząc po porodzie na to jak małe dziecko było w moim ogromnym brzuchu, to zastanawiam się od czego w ogóle zależy wielkość brzucha w ciąży.

 


Share is care. STOP mówieniu głupot ciężarnym. Udostępnij ten tekst jeśli się zgadzasz!