Jak sprzedawać rzeczy dla dzieci – poradnik dla opornych

Jak wystawiać, żeby sprzedać i szybko zarobić? To banalne!

W związku z oczekiwaniem na trzecie dziecko i całą listą wyprawkową, którą przygotowałam zaczęłam wyprzedawać stare. Może się wydawać, że przy trzecim dziecku wszystko w domu powinno już dawno być, ale tak nie jest. Z każdym kolejnym dzieckiem widzę co okazało się zbędnym gadżetem, a co by się przydało i ułatwiło funkcjonowanie z maluchem. Niestety, sporo rzeczy mamy do sprzedania, bo były w użyciu dosłownie raz.

Bardzo długo nie mogłam się wziąć za sprzedaż zbędnych sprzętów, ponieważ sama mam awersję do kupowania używanych rzeczy przez internet. Nasz pierwszy wózek dla Oli, kupiony przez allegro, okazał się tak fatalny, że nigdy więcej nie kupiłam dzieciom nic używanego, bo zwyczajnie bałam się wyrzucenia pieniędzy w błoto. Stąd nie bardzo wierzyłam, że ktokolwiek odkupi coś od nas. I tak zalegały nam te wszystkie graty na strychu, które składujemy tam od 3 lat.

W końcu się zmobilizowałam, bo dotarło do mnie, że przy dokupieniu kilku akcesoriów dla mającego się pojawić malucha, zwyczajnie utoniemy w bałaganie, a nasz dom zamieni się w składzik rzeczy dla dzieci. Od niechcenia wystawiłam pierwszy wózek (tak, mieliśmy przez moment 4 wózki!) na sprzedaż i okazało się, że momentalnie znalazła się na niego chętna osoba.

Przeżyłam lekki szok, nie powiem, bo widziałam ile podobnych ogłoszeń wisi od miesięcy, nie wywołując żadnego zainteresowania. Poszłam za ciosem i kupiłam dzieciom nowe foteliki z bazą (którą po zmianie samochodu w końcu mamy!), a stare poszły do sprzedaży. Każdy z nim sprzedał się jeszcze tego samego dnia, kiedy wrzuciłam ogłoszenie. Konkurencja była spora… moje ogłoszenia momentalnie spadały na 2, 3 stronę, a mimo to szybko ktoś je kupował.

Zaczęłam zastanawiać się dlaczego tak się dzieje, a żeby to sprawdzić zaczęłam czytać inne ogłoszenia i stwierdziłam, że… sama bym w życiu nie zainteresowała się TAKIM ogłoszeniem. Były one zwyczajnie słabe i źle zrobione. Doszłam do wniosku, że ludzie nie potrafią sprzedawać i wcale się do tego nie przykładają. Dlatego jeśli planujesz zrobić jesienne (tak, to przez pogodę) porządki i odgruzować trochę swoje mieszkanie to pozbieraj zalegające na strychu czy w szafie rzeczy, a ja podpowiem ci… jak zrobić dobre ogłoszenie?

 

1. Zrób dokładny opis

Wkurzają mnie ogłoszenia, z których nie dowiaduję się zupełnie niczego o rzeczy, którą chcę kupić i muszę pisać maila albo dzwonić, żeby spytać o każdą pierdołę. Napisz dokładnie kiedy to kupiłaś, czy jest jakoś uszkodzone, jaki ma dokładnie kolor, czy masz paragon/gwarancję. Przy sprzedaży ubranek czy zabawek dokładnie napisz co to jest, jakiej firmy i jak długo było w użyciu. Natomiast przy większych i droższych sprzętach (laktator, foteliki, wózek itp.) napisz dokładnie kiedy je kupiłaś, bo istotne jest to czy wózek ma rok czy 10 lat. Dodaj informację o tym czy posiadasz instrukcję, dowód zakupu i czy produkt jest jeszcze objęty gwarancją, a także jakie akcesoria do niego posiadasz.

2. Dobre zdjęcia to podstawa

Szerokim łukiem omijam ogłoszenia, które zdjęć nie posiadają w ogóle. Bardzo ważne jest pokazanie ludziom jak wyglądają rzeczy, które chcesz sprzedać. Dlatego nie wrzucaj zdjęć podglądowych ściągniętych z internetu, tylko weź telefon i zrób kilka fotek. Przynajmniej kilka! Tak, żeby kupujący mógł zobaczyć dokładnie co oferujesz. Dodaj też zdjęcia otarć czy uszkodzeń, bo tego i tak nie ukryjesz, a po co tracić czyjś czas na coś czym może nie być zainteresowany. I najważniejsza kwestia odnośnie zdjęć jest taka, że muszą one być dobrej jakości! Trafia mnie, kiedy widzę ciemne i rozmazane zdjęcia w ogłoszeniach. Zdjęcie musi być jasne i nierozmazane. Zrób zdjęcia w ciągu dnia, nie wieczorem i najlepiej blisko okna lub na dworze, a wszystkie rozmazane kasuj bez skrupułów.

 

3. Pozwól obejrzeć przed zakupem

Mój mąż ostatnio śmiał się ze mnie, że w ogłoszeniu o foteliku samochodowym napisałam, że można go oglądać przed zakupem. Mnie to nie dziwi. Po pierwsze nie cierpię kupować kota w worku, a niestety prawo dopuszcza możliwość zwrotu w ciągu 14 dni tylko jeśli kupujesz produkt od firmy. Transakcje między prywatnymi osobami nie są tak chronione. Lubię wiedzieć za co płacę i taką możliwość daję innym, nawet przy sprzedaży dupereli (ubranek). Zresztą, to od razu powoduje, że kupujący ma do ciebie zaufanie, bo skoro pozwalasz obejrzeć i dopiero się zdecydować to znaczy, że go nie oszukasz.

 

4. No właśnie, BĄDŹ SZCZERA

Nie próbuj nikogo oszukać. Nie ukrywaj wad i mankamentów rzeczy, które sprzedajesz. Najgorsze mendy w taki sposób wciskają ludziom towary powodując w nich lęk przed zakupami przez internet. Zawsze uczciwie napisz o wszystkim i nie próbuj wyciągnąć od ludzi jak najwięcej kasy pisząc bajki, które okażą się zwykłym oszustwem. Porównaj ceny tego co sprzedajesz w internecie i uczciwie zaproponuj kwotę, którą sama byś zapłaciła za daną rzecz. Nie naciągaj ludzi, bo w internecie nic nie ginie i prędzej lub później ludzie będą się przestrzegać przed transakcjami u ciebie. Otwarcie pisz i bądź uczciwa.

 

To są zasady niby proste jak drut, a mimo to portale z ogłoszeniami zalane są ofertami bez zdjęć, z wywindowaną ceną albo z beznadziejnym opisem. A wystarczy przyłożyć się do zrobienia ładnego i fajnego ogłoszenia, a bez problemu uda ci się pozbyć zalegających na strychu pudeł z rzeczami po dzieciach i zarobić kilka groszy.

  • Powiem szczerze, że do tej pory NIC po Olim nie sprzedałam – wydawałam raczej to, co uważałam, że drugiego maleństwa już nadawać się nie będzie.

    Zastanawiam się tylko co z tych ciuszków (np.) będzie, gdy je wyjmę z tych pudełek. Ile z nich użyję i w jakiej będą kondycji… Oto jest pytanie 🙂

    • Aga

      U nas ciuszki też zostały, bo są w użyciu praktycznie cały czas przez małą różnicę wieku.
      Za to nazbierałam sprzętów, wózków, butelek i wszystkeigo co miało się przy dziecku przydać, a teraz pozbywam się rzeczy, które okazały się bezużyteczne przy każdym dziecku 😉

      • I tu się zgodzę 🙂 zdarza się nam nie kupować ze zdrowym rozsądkiem 😛

  • Ja sprzedaję na potęgę. Nie cierpię składowania rzeczy, więc niektóre rzeczy szybko idą w świat. Wózek sprzedałam w ciągu 5 minut 🙂

    • Aga

      Zazdroszczę… Mi trochę czasu zajmuje pogodzenie się z tym, że coś trzeba sprzedać 😉

  • Ja wiecznie trafie na nieuczciwe mamy, dla których „stan bardzo dobry, nadaje się do noszenia po przedszkolu/w gości/do szkoły” oznacza spraną zmechaconą bluzeczkę z dziurą w kołnierzyku… A jak się zwróci takiej pani uwagę to wielka obraza i wyrzucenie z grupy sprzedażowej 😀

    • Aga

      to strasznie przykre i mi w sumie dlatego nie bardzo po drodze z kupowaniem rzeczy używanych:/