Hey ho, let’s go!

„Uprzejmie uprasza się szanownego lokatora, o jak najszybsze kierowanie się w stronę wyjścia”. Czyli jak skutecznie wywołać poród?

Ostatnie miesiące ciąży są coraz ciekawsze. Dziecko rośnie, matka tyje, a hormony szaleją. Podekscytowanie związane z pojawieniem się dziecka, szykowaniem wyprawki, urządzaniem pokoju miesza się z lękiem i niepewnością czy sobie poradzisz, jak wygląda poród, a co potem, a jak karmić. Dorzuć do tego problemy z ciągłą koniecznością odbywania wizyt w toalecie, wiązaniem butów, malowaniem paznokci, że już o goleniu się od pasa w dół nie wspomnę. I tak oto wyłonił nam się typowy obraz ciężarnej kobiety, która z utęsknieniem czeka na to, kiedy w końcu to wszystko się skończy?! O ile łatwiej by nam było przechodzić przez ten okres, gdyby ciąża trwała 6 miesięcy. Niestety się nie kończy, a kiedy już mija te magiczne 37 tygodni, dzięki czemu twoje dziecko może spokojnie się rodzić, to ono siedzi i siedzi i siedzi…

 

I wyjść nie chce

Niestety właśnie to przechodzę na własnej skórze. Wszystko już jest gotowe, pół rodziny postawione w stan wzmożonej gotowości, a tu nic. I niby wszystko jest w porządku i niby jest jeszcze czas, ale taka sytuacja zaczyna człowieka powoli wkurzać. Codzienne skurcze przepowiadające (bolesne jak cholera) przez które informujesz męża, że to chyba już dziś, znikają równie szybko jak przyszły. To wszystko męczy, a co gorsza wywołuje pobłażliwe uśmiechy ze strony otoczenia, które sugerują, że popadasz w paranoję z tym porodem, który idzie i coś przyjść nie może. I w efekcie dochodzisz do momentu, kiedy najchętniej sama wyciągnęłabyś to dziecko siłą.

 

A tu nic nie pomaga

Ale! Są metody, które rzekomo przyspieszają poród. Jedne mniej, a inne bardziej absurdalne, ale przyjrzyjmy się tym najpopularniejszym.

 

masaż sutków

Stymulowanie sutków powoduje wydzielanie się oksytocyny, a jak dobrze wiesz oksytocyna jest potrzebna do wywołania skurczy i do porodu. Generalnie nie mam pojęcia kto się na to pisze, bo piersi w ciąży są strasznie obolałe, ale może nie u wszystkich. W każdym razie, jeśli planujesz w ten sposób wywołać poród to pamiętaj o jednym, żeby taki masaż był skuteczny należy go wykonywać kilka razy dziennie po 20 minut. Także jeśli masz czas, powodzenia.

 

długie spacery i chodzenie po schodach

Ciężko jest mi napisać na ten temat coś pozytywnego, bo po pierwsze nie jestem fanką sportu, a po drugie mi wystarczy zejście kilkunastu stopni w dół, żeby poczuć jak bardzo uwiera mnie głowa dziecka i jak bardzo potrafi być pełen pęcherz, mimo że od godziny jeszcze nic nie piłam. Dlatego dziękuję, postoję (albo poleżę), wystarczy mi ganianie za dwójką dzieci i codzienne wożenie do przedszkola.

 

seks

Sperma przyspiesza dojrzewanie szyjki macicy, a sam stosunek jest naturalnym masażem dla szyjki, więc nic tylko po 38 tygodniu dwa razy dziennie, jak to mawia mój lekarz. Dość kusząca propozycja, jeśli nie masz w domu dwójki małych dzieci do towarzystwa, mąż nie pracuje lub w ostateczności jeśli nie potrzebujesz w nocy snu. A w ogóle znasz ten dowcip, jak dziecko się rodzi i puka ojca w głowę i pyta „fajnie tak?”. Nie? To dobrze, bo chyba nie myślisz, że mógłbyś tam dosięgnąć.

 

olej rycynowy

To jest sposób z cyklu „nominacja do nagrody Darwina”. Po co pić olej? Otóż, przy pobudzonej perystaltyce jelit macica zaczyna pracować i powinny zacząć się skurcze. Powinny, ale nie muszą, za to biegunka po oleju rycynowym chyba do najprzyjemniejszych nie należy. Tego sposobu nie próbowałam i w sumie nie zamierzam. Trochę się obawiam biegunki podczas samego porodu, więc chyba podziękuję.

 

koktajl położnej

A to jest mój hit! Szczerze mówiąc dowiedziałam się o tym, że taka mikstura w ogóle istnieje jakiś miesiąc temu. Co to jest koktajl położnej? Otóż jest to napój składający się z: oleju rycynowego, soku owocowego i alkoholu (dla zabicia smaku). Taki koktajl jest podobno sporo skuteczniejszy niż sam olej rycynowy. Jest tylko jedno ale. W przeciwieństwie do samego oleju rycynowego, który spowoduje ostre przeczyszczenie, taka mikstura może zagrozić dziecku jeśli szyjka macicy nie jest gotowa na poród. Dlatego stosowanie go na własną rękę jest dość ryzykowne.

 

To co pomaga?

U mnie nie pomogło nic. I mimo, że oficjalny termin porodu już tuż tuż, to nasz syn uparcie siedzi i chyba nigdzie się na razie nie wybiera. Nie ruszyło go nawet przemeblowanie pokoju i bieganie (dosłownie bieganie) a Karolem, który usilnie próbuje bawić się w pana policjanta kierującego ruchem drogowym i w tym celu wyskakuje znienacka na ruchliwą ulicę.

W naszym przypadku wszystkie sposoby na wywołanie porodu zawiodły już po raz trzeci. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogodzić się z faktem, że moje dzieci mają bardzo silne osobowości i lubią wyrażać swoje zdanie i konsekwentnie się tego trzymać. A wszystko zaczyna się już na etapie prenatalnym od autonomicznej decyzji o tym kiedy wyjść. Przecież nikt nie będzie im niczego narzucał, co nie?

 

  • A propos masażu sutków.. ten jakże wyrafinowany sposób na przyspieszenie porodu zaproponowano mojej koleżance na porodówce. „Pani tu leży, a mąż masuje…” 😉

    • Aga

      O mamo o_O

  • Hahaha a już miałam pytać czy wypróbowałaś te wszystkie sposoby 😉

    • Aga

      nie jestem aż tak odważna 😀

  • U mnie na poródówce hitem zostały WINOGRONA popite czarną kawą, bo jedna mama miała wielkiego smaka na tego rodzaju mieszankę wybuchową i wybuchła 😀 Urodziła dzieciątko kilka godzin później…wyłam ze śmiechu słuchając jak na korytarzu wszystkie Ciążodzielle dzwoniły do mężów z awanturą czemu jeszcze winogron z czarną kawą nie przywieźli! 😀 U nas był spokój, na 20 termin, 19 Omen postanowił wyjść, nawet się nie zdążyłam z tą myślą oswoić, że cesarka planowana. Pyk i dziecko wyszło 😉

    • Aga

      To akurat zabawne, że co u jednej zadziała to nagle powoduje reakcję łańcuchową i nagle wszystkie myślą, że im też się uda 😉