Gratuluje

Wiesz, gratuluję ci. Siedzisz sobie na krześle, w poczekalni jednej z prywatnych klinik. Przyszedłeś na usg swojego drugiego dziecka.

Obok ciebie siedzi twoja żona i malutki, może 2 letni synek.

Wyglądasz jak „typowy Seba”, łysa głowa, obita twarz, krótkie spodenki adidasa i sportowe buty. Nie oceniam cię po wyglądzie, ani po zapachu wczorajszej libacji, w końcu mamy długi weekend.

Wychodzisz z gabinetu dumny, pokazujesz synowi zdjęcia i tłumaczysz wszystko, a on jest zachwycony młodszym bratem albo siostrą.

Jeszcze tylko jedna wizyta twojej żony i już możecie wracać, ale dla twojego synka to za dużo, jest mu gorąco i się nudzi. Zabierasz go do samochodu. A on płacze.

Płacze, jak to małe dziecko, że chce do mamy, że nie chce do samochodu.

Idziesz z nim przez parking i nie masz pojęcia o tym, że cię widzę.

Widzę to, że się wstydzisz krzyku synka. Niepotrzebnie. Wiesz, to ten wiek, kiedy dzieci krzyczą, drą się i rzucają na ziemię, często bez powodu.

Bierzesz go na siłę na ręce i ściskasz mocno. Za mocno. On krzyczy, że go boli. Nadal myślisz, że jest tam sam. Ty i twoja cierpliwość, która powoli od ciebie odchodzi.

Nie wiesz, że cię widzę, kiedy próbujesz na siłę wcisnąć synka do fotelika w samochodzie.

Znam to. On nie wie, że wszystko jest dobrze, że mama zaraz wróci. Znam to, bo wiele razy musiałam walczyć, musiałam na siłę zapinać pasy i ruszać odwracając uwagę wszystkim czym się dało. Żeby tylko przestało płakać. Bo nie ma powodu.

Nie ma powodu dla ciebie. On ma powód. Ale ty tego nie rozumiesz. Podnosisz go i rzucasz z całej siły o fotelik. On ucieka, wyrywa się. Znów ciskasz nim o fotelik, z taką siłą, że przechodzą mnie ciarki.

Nie wiesz, że nie potrafię odjechać widząc co robisz. Myślisz, że nikt nie zareaguje, bo to histeria, bo musisz nim walnąć jeszcze dziesięć razy, żeby zrozumiał.

Mylisz się.

Kiedy widzę jak go szarpiesz, z jaką siłą go rzucasz na ten pieprzony fotelik, nie wytrzymuję.

I stoisz jak wryty, nadal nie mogąc uwierzyć, że krzyczę, żebyś przestał. Widzę jak robi ci się głupio. To dobrze. Bo to co robisz jest więcej niż głupie.

Podchodzę do samochodu i widzę twoje dziecko. To małe dziecko, zwinięte ze strachu w kulkę na podłodze samochodu. Jest cały spocony i się trzęsie. Nie potrafi się uspokoić. Płacze.

Tłumaczysz mi się, że nie masz siły, że to trzecia histeria dzisiaj, że nie wiesz co robić. A ja mam to głęboko w dupie. Po prostu gratuluję ci. Gratuluję kolejnego dziecka.

Tylko co, kiedy ono nie będzie chciało zasnąć, albo za głośno zapłacze?

Gratuluję ci dwójki cudownych dzieci, na które z pewnością nie zasługujesz.