5 piosenek bez których nie byłoby mnie tu

Czy baby blues może przyjść miesiąc po porodzie? Mnie chyba właśnie dopadł. Nie jestem w stanie zrobić absolutnie nic, wszystko mnie boli i płaczę z byle powodu, a słysząc płacz dzieci najchętniej uciekłabym jak najdalej.

Jeśli ktoś próbuje Ci wmówić, że z dwójką dzieci jest tak samo jak z jednym nie wierz mu, to kłamstwo. Jest ciężko, przynajmniej na początku. Zwłaszcza kiedy trafia Ci się noworodek, który nie przepada za spaniem i 20 miesięczne dziecko, które powoli przestaje ucinać sobie w ciągu dnia drzemki. Ach, zapomniałabym dodać, że nie mam czasu nawet iść do łazienki, M. od poniedziałku idzie do pracy na cały etat, a ja wzięłam się za blogowanie. Czy mówiłam już, że mam zrobić mamie stronę internetową i od tygodnia czekają ubranka dziecięce do przejrzenia i wyniesienia na strych? Brawo ja.

Na szczęście moje dzieci, jak się okazało niedawno, kochają muzykę. Mają to zdecydowanie po ojcu, ja wolę ciszę i sama z własnej woli nie włączę sobie radia. No, chyba że w samochodzie. Zresztą mój gust muzyczny dopiero niedawno osiągnął poziom „niewstydsięprzyznać”. Wcześniej przeszedł długą drogę, która wyglądała mniej więcej tak: Smerfne Hity – Spice Girls – Britney Spears – Ich Troje – Metallica – Disco Polo – Pop – Gyspy Kings, ok dalej się nie przyznaje. Oczywiście w międzyczasie zdarzało mi się słuchać dobrej muzyki, ale i tak się cieszę, że to dzieci mają po tacie.

Kojarzycie takie typowe dźwięki usypiające każde dziecko? Wiecie, suszarka, odkurzacz, szum morza, śpiew ptaków i wszelkiego rodzaju kołysanki? Phi. Moje dzieci byłyby zbyt mainstreamowe, gdyby dawały się usypać takimi oklepanymi dźwiękami. Ola jeszcze do niedawna bała się tych wszystkich dźwięków, a na kołysanki do tej pory reaguje płaczem. A Karol na wszystko robi swoją ulubioną minę <walimnieto>. No i ja się pytam jak żyć panie premierze?

Na szczęście czasem wykazuję się sprytem i wpadłam na niesamowicie odkrywczy pomysł, żeby włączać im muzykę. I to nie jakieś tam pioseneczki dla dzieci, tylko dobrą muzykę. I o dziwo, to działa i to znacznie lepiej niż jakieś tam ‚kotki dwa’. Gdyby nie te piosenki, nie byłoby mnie tu, na blogu. Pewnie M. znalazłby mnie po pracy wystraszoną, zamkniętą w łazience i sterroryzowaną przez dwóch nieletnich oprawców. Tak, lubię dramatyzować. Ale do rzeczy, oto nasz lista kołysanek:

 

AHS – ‚Dominique’

Raz usłyszałam u siostry na iPodzie i moja córka od roku przy tym zasypia. Na szczęście nie oglądałam tego serialu, więc nie mam wyrzutów sumienia.

 

 

Dire Straits ‚Brothers in Arms’

Ta piosenka jest już na stałe przypisana do kołysanek odkąd usypiała przy niej moja siostra 14 lat temu.

 

 

Eric Clapton ‚Cocaine’

Moje dzieci plus kokaina Claptona oznacza chwilę spokoju dla mamy.

 

 

Eric Clapton ‚Tears in heaven’

A ja za każdym razem przy niej płaczę odkąd poznałam historię tej piosenki i zaczęłam rozumieć tekst.

 

 

Led Zeppelin ‚Stairway to heaven’

No i na deser Led Zeppelin.