5 kroków do idealnego makijażu

Te 5 kroków sprawdza się u mnie każdego dnia.

Jestem mamą dwójki dzieci, a już niedługo trójki, dlatego mój czas spędzony w łazience jest mocno ograniczony. Już dawno zapomniałam co to długa kąpiel, albo szykowanie się godzinami do wyjścia z domu. To się niestety już nie uda. I mimo, że staram się jak mogę i do łazienki chodzę zawsze sama, nawet po to żeby się pomalować, to i tak mam na to maksymalnie 5 minut.

Myślę, że nie muszę ci tłumaczyć ile to jest 5 minut na zrobienie makijażu? Dodaj to tego wszystkiego fakt, że nie umiem się malować, używam wyłącznie eyelinera i tuszu, a podkładu zaczęłam pół roku temu. I oto masz przed sobą 26-latkę, która dopiero co opanowała robienie w miarę równej kreski na oku, a z podkładem jej idzie jeszcze średnio.

Całe szczęście, natura obdarzyła mnie cerą, która nie wymaga zbyt wiele, a może to nie natura tylko unikanie kosmetyków przez długi czas? W każdym razie nie umiem i nie lubię robić sobie peelingów, nakładać maseczek, kremów i robić makijażu. To dla mnie istna katorga i dlatego ciągle czaję się, żeby pójść znowu na przedłużanie rzęs i mieć te wszystkie zabiegi z głowy. Ale póki nie mam kiedy tego załatwić muszę radzić dobie inaczej.

Wychodząc z domu trzeba jakoś wyglądać i nie straszyć okolicznych mieszkańców niepomalowanymi rzęsami. Ale to dla mnie zdecydowanie za mało. Teraz, kiedy większość czasu spędzam w domu, a moje wyjścia stanowią głównie punkty takie jak przedszkole, sklep i lekarz, mogłabym olać temat, zdjąć lustro i zapomnieć o tym jak wyglądam.

Tylko po co, skoro w 5 minut można się zmieć nie do poznania, wystarczy wiedzieć czego i jak użyć. Dlatego pokażę ci, jakich kosmetyków używam na co dzień, żeby bez skrępowania móc otworzyć drzwi kurierowi i nie chować się za szlafrokiem z twarzą. W mojej kosmetyczce znajdują się produkty, które pomogła mi dobrać wizażystka po wysłuchaniu jakie mam potrzeby i jak bardzo jestem leniwa i niezdolna do zrobienia ze swoją twarzą czegokolwiek sensownego.

 

Efekt „dziennej twarzy”, czyli takiej, żeby nikt nie słabł na mój widok tworzy się tak:

 

MBr1

Krem do twarzy. Jedyny, który bardzo szybko się wchłania, ma akceptowalny zapach i jest mega wydajny. Aplikuje się go z pompki, więc nie ma ryzyka, że niechcący wycisnę za dużo i potem nie mam co z nim zrobić. Mogę go nałożyć na twarz i za chwilę jest sucha, a ja, co najważniejsze, nie mam ściągniętej twarzy po użyciu go.

oczy

Krem pod oczy. Kiedyś myślałam, że to tylko dla pań do 40-tce, kiedy ich dolne powieki zaczyna niebezpieczne silnie przyciągać grawitacja Ziemi. Niestety szybko okazało się, że grawitacja owszem robi swoje, ale chroniczne zmęczenie przy dzieciach tez pomaga. W związku z tym od niedawna używam kremu pod oczy, a ten jest najlepszy ze wszystkich, które do tej pory miałam. Jest bardzo lekki i tak samo jak krem do twarzy szybko się wchłania, a efekty w postaci mniejszych worów pod oczami widziałam u siebie po nieco ponad miesiącu używania go.

 

dior_nude

Tak jak wcześniej pisałam, podkładu używam od pół roku, kiedy to byłam w jednej z drogerii na makijażu przed świętami i pani, która mnie malowała użyła właśnie tego podkładu. Oczywiście po makijażu próbowała mi sprzedać wszystkie możliwe produkty tej firmy, a ja mimo, że na ogół się wzbraniam, bo wiem, że i tak ich nie użyję na co dzień, to tutaj dałam się namówić. Sama NIGDY nie używałam podkładu, ale kiedy malowały mnie wizażystki to jasne jest, że zawsze go nakładały. Nienawidziłam tego, bo czułam się jak w masce, niezależnie od tego czy to był podkład za 20 zł czy za 200 zł. Z tym było inaczej, bo nawet nie czułam że go mam na sobie i bardzo łatwo się rozprowadzał, dlatego dałam się namówić. Fakt, nie używam podkładu codziennie, ale od czasu do czasu, ale z tego jestem bardzo zadowolona, bo poza łatwością rozprowadzania przede wszystkim  nie brudzi! I to mnie chyba przekonuje do niego najbardziej.

 

eyeliner_benefit

A oto moje odkrycie roku! Najlepszy eyeliner świata. Nie dość, że się go super łatwo nakłada, bo na górze ma taką ściętą gumę, która sama rysuje za mnie kształt kreski, to jeszcze nie rozmazuje się i długo trzyma na powiece. A trzyma się tak mocno, że zwykłym płynem micelarnym nie schodzi za cholerę, muszę używać czegoś tłustego, dwufazowego. Jeszcze nie wiem czy starcza na długo, bo mam go od 3 miesięcy i ciągle jest w użyciu. Za to używam go każdego dnia i w 5 minut mam idealne kreski.

 

tusz

I na koniec tusz do rzęs. Tutaj szczerze mówiąc nie mam jakiegoś faworyta, bo wiele różnych próbowałam i mi odpowiadało. Ostatnio najczęściej używam właśnie tego ze zdjęcia, bo fajnie podkręca rzęsy.

 

Robienie codziennie rano makijażu weszło mi już w krew, zajmuje mi to 5 minut, a czuję się lepiej przez cały dzień. I tutaj powinno paść jakieś motywujące cię zdanie w stylu: „Od dzisiaj, ty też możesz być piękna, wystarczy te 5 prostych kroków, żebyś czuła się ze sobą dobrze każdego dnia”…

Ale postanowiłam to spuentować najoczywistszą i najstarszą z prawd każdego kto codziennie robi makijaż: Najgorzej to potem wieczorem zmyć.