5 etapów przez które przechodzi każda para

Każda para jest inna, każde małżeństwo wygląda inaczej, ludzie są różni i historia pisze różne scenariusze – teoretycznie. W praktyce są pewne cechy wspólne i sytuacje, którym musi stawić czoła każda para.

Szukając w internecie i książkach informacji o tym, czy w związku można wyszczególnić jakieś etapy, które dotyczyłyby wszystkich, natrafiamy tylko na bardzo pesymistyczne. Zakładają one, że po 3 latach w małżeństwie zaczynacie się kłócić o obowiązki, bo twój mąż na pewno już dawno nic nie robi, po 15 latach czas na romans, a 30 razem nie wytrzymacie, a nawet jeśli to i tak będzie wam źle. Ja myślę nieco inaczej, dlatego postanowiłam przygotować wam wpis oparty o doświadczenia moje i moich znajomych, które zgodziły mi się anonimowo zwierzyć 😉 Wyszło nam 5 etapów. Czemu 5? Bo żadna z nas nie jest mężatką dłużej niż 5 lat, więc za kilka lat uaktualnię wpis o kolejne etapy.

 

1. UMIERAM Z MIŁOŚCI

Tak, każda z nas przyzna, że początek każdego związku jest cudowny, romantyczny i idealny. Nie widzimy żadnych wad w naszym mężczyźnie i skaczemy do góry ze szczęścia. Seks jest ekscytujący i ciągle nie mamy go dość.

B: „Początek związku to kwintesencja szczęścia. Jest romantycznie, całujemy się, spacerujemy, godzinami rozmawiamy, kochamy się i możemy leżeć godzinami razem w łóżku”

J: „Pierwsze miesiące czy lata to motyle w brzuchu i najlepszy seks w życiu”

 

2. POD JEDNYM DACHEM

Kiedy już jesteśmy tak zakochani, że myślimy, iż bardziej się nie da, postanawiamy zrobić kolejny krok. Bierzemy ślub i trafiamy pod jeden dach, albo od razu trafiamy pod jeden dach. I wtedy romantyzm i nasze „motyle w brzuchu” mieszają się z coraz częstszymi spięciami o głupoty. Musimy się dotrzeć. Przecież jesteśmy oboje z dwóch zupełnie różnych domów, a na dodatek on nigdy nie mówił, że zostawia skarpetki tuż obok kosza na brudną bieliznę, zamiast je wrzucić do środka. Seks nadal ekscytuje, zwłaszcza po kłótni.

B: „Pierwsze miesiące po ślubie to wieczne afery. Nagle okazało się, że on ma jednak cechy, które potrafią wkurzyć”

J: „Musieliśmy popracować. Zamieszkaliśmy razem i trzeba było wypracować kompromisy, zwłaszcza odnośnie obowiązków domowych, których jedyny synek mamusi wcześniej nie miał zbyt wiele”

 

3. STAN BŁOGOSŁAWIONY

Czyli ciąża. Oboje jesteście podekscytowani, a wszystkie spięcia odchodzą w niepamięć. Ty, jesteś zmęczona, ale dopieszczona, bo twój mąż, gdyby mógł, uchyliłby ci nieba. Twój mąż jest bardzo delikatny, a podczas seksu myślicie o tym, co z waszym dzieckiem.

B: „Ciąża to ten magiczny czas, kiedy wolno ci niemal wszystko, a twój mąż dzielnie to znosi”

J: „Ja w ciąży czułam się dobrze i nie korzystałam z przywilejów, ale niecierpliwie czekałam aż pojawi się dziecko, więc całe dnie spędzaliśmy na rozmowach o nim”

 

4. WOW! MAMY DZIECKO

„Ono jest takie malutkie! Nie dotykaj go tak! Uważaj!” Przyznaj się. Przy pierwszym dziecku ty wiesz najlepiej jak je nosić, usypiać czy przebierać. To czas, kiedy w centrum staje dziecko, a mąż jako zasłużony reproduktor może odpocząć. Seks? Jak najszybciej po połogu, chociaż zmęczenie nie pozwala na utrzymanie częstotliwości sprzed porodu.

B: „Ja kilka razy podczas seksu zasnęłam. Szkoda, że nie widziałam jaką mój mąż musiał mieć minę”

J: „Przy dziecku nie zawracasz sobie już głowy takimi głupotami jak porozrzucane skarpetki. Ja mogłam całymi dniami patrzeć na mojego synka. A mój facet? Hmm…to on w ogóle tam był?”

 

5. DZIECI TO DZIECI

Kochamy nasze dziecko lub dzieci, ale nasza uwaga nie skupia się już wyłącznie na nich. Zaczyna nam brakować pracy, seksu, koleżanek. Nasz związek zaczyna powoli wracać do normy, zaczyna nam brakować romantycznych kolacji, wspólnego oglądania filmów wieczorem. Już nie mamy naszego mężczyzny za nieogarniętego człowieka, który nie da rady zmienić pampersa i coraz częściej opuszczamy dom na dłużej, zostawiając go samego z dziećmi.

B: „My zatraciliśmy się na punkcie dzieci. W pewnej chwili dotarło do nas, że one ciągle są z nami. Nie, nie fizycznie. Ale nawet wychodząc razem do kina rozmawialiśmy o tym, czego nasze dzieci się w tym tygodniu nauczyły. I w końcu postanowiliśmy to zmienić. Przecież one niedługo będą miały swoje życie i z czym my zostaniemy? Będziemy dalej rozmawiać o ich życiu. Czas zacząć powrót do I-ego etapu związku”

J: „My mamy jedno dziecko, ale już teraz, kiedy chodzi do żłobka, mamy chwile sam na sam. I jest świetnie! Nic, a nic się nie zmieniło, bo tego nie chcemy i walczymy o to”.

 

A jak jest u was? Dajcie znać, na którym etapie jesteście? A może macie zupełnie inaczej?

  • F.

    To ja dodam coś od siebie.
    1. Chyba zatrzymaliśmy się na tym etapie i na razie nie widać, żeby miał się skończyć.
    2. Patrz wyżej. Skakałam z radości, że już nie muszę do niego tylko przyjeżdżać, a w końcu zostaję na dobre.
    3. Nam ciąża przeszła trochę niezauważenie. Ja do samego końca łaziłam na uczelnię i zajmowałam się studiami, on normalnie w pracy. Nie widziałam zbytniej różnicy od normalnych naszych dni.
    4. Mój od początku chciał aktywnie uczestniczyć w opiece nad maluchem. Nawet się nie broniłam. „Chcesz to bierz – ja się w międzyczasie prześpię”. A co do seksu to się zgadzam – chciałoby się ale człowiek zwykle na pysk pada.
    5. My również walczymy, aby mieć ciągle czas dla siebie. Jak na razie idzie nam całkiem nieźle 🙂